Wrocławski ZUS kolejny raz przyłapany na oszukiwaniu i nękaniu chorych? Pieniędzy za L4 za maj we wrześniu raczej nie zobaczysz.

Wrocławski ZUS kolejny raz przyłapany na oszukiwaniu i nękaniu chorych? Pieniędzy za L4 za maj we wrześniu raczej nie zobaczysz.

Zakłady Ubezpieczeń Społecznych w całej Polsce doprowadzają dziesiątki tysięcy schorowanych pracowników do wściekłości. Chodzi o uporczywe i jak niektórzy nasi czytelnicy to nazywają – złośliwe – niewypłacanie świadczeń L4. Wrocławski ZUS jednak przekracza już wszelkie granice przyzwoitości, a z uczciwością społeczną ma obecnie mniej wspólnego niż aresztowani członkowie zarządu Getback, czy Amber Gold. Wirtualna Polska właśnie przyłapała wrocławski ZUS na kłamstwach i złośliwym niepokojeniu ubezpieczonych.

Historia Pana Krzysztofa i jego żony. I dziesiątek tysięcy innych na L4.

Zasiłki opiekuńcze i chorobowe wypłacane są z kilkumiesięcznym opóźnieniem. ZUS ma prawo spóźnić się z ich wypłatą, nie ma też obowiązku powiadamiania o zwłoce, ani naliczania odsetek za wpłaty po terminie. Takie uprawnienia dla urzędników wynikają z ustawy o zwalczaniu COVID-19.

Ten przepis zyskał akceptację zarówno koalicji, jak i opozycji. Wszyscy się zgodzili, że w czasie epidemii L4 jest mniej ważne niż 500+ wobec czego chorzy na zwolnieniach lekarskich jak sobie poczekają kilka do kilkunastu miesięcy na pieniądze to nic złego im się nie stanie. Jednocześnie pozbawiono chorych prawa do odsetek za spóźnialstwo Zakładu.

Wirtualna Polska opisuje historię wrocławianki, która od maja 2020 roku czeka na swoje pieniądze ze zwolnienia lekarskiego. Musiała pójść na L4 gdyż zbliżał się termin porodu. Jak donosi WP kilka dni temu kobieta urodziła. Jej mąż alarmuje, że przez pracowników wrocławskiego ZUS-u brakuje im pieniędzy na podstawową egzystencję. Zakład jest dłużnikiem na kilka tysięcy złotych.

Mężczyzna interweniował, dzwonił, pisał skargi do ZUS, ale nic to nie dało. – Nic nie robią w tej sprawie. Twierdzą, że mają za mało personelu. Odstawili kobiety w ciąży na boczny tor, bo wypłata bonów turystycznych teraz jest ważniejsza! – denerwuje się – opisuje WP.

Pan Krzysztof twierdzi, że pacjentki, które przebywają z jego partnerką na oddziale szpitalnym, również się skarżą, że nie otrzymały jeszcze zaległych świadczeń z ZUS. A niektóre są w bardzo trudnej sytuacji życiowej. – Co mają zrobić te wszystkie samotne kobiety, które teraz urodziły i zostały bez grosza, pozostawione same sobie? – pyta czytelnik Wirtualnej Polski.

Wrocławski ZUS ma reputację agresywnego podmiotu, który nęka i złośliwie niepokoi.

ZUS to instytucja, która według doniesień mediów nęka i prześladuje chorych korzystających z L4, a także przedsiębiorców i matki prowadzące działalność gospodarczą. Kiedy idzie o egzekwowanie należnych wrocławskiemu ZUS-owi świadczeń to są – jeśli wierzyć naszym czytelnikom – bezwzględni i brutalni. Nie wykazują empatii. Potrafią zedrzeć z człowieka ostatnie pieniądze, które ma na bułki dla swojej rodziny.

Często pojawia się nazwisko Naczelnika Marcina Madalińskiego, na którego nasza redakcja otrzymała bardzo dużo skarg. Wszyscy żalą się na nękanie i szykany, a powtarzalność tych skarg daje podstawy podejrzewać, że faktycznie ze strony wrocławskiego ZUS dochodzi do nękania i złośliwego niepokojenia chorych. Jednak większość skarg dotyczy tzw. szeregowych pracowników zatrudnionych jako specjaliści do spraw różnych.

Więcej na ten temat możecie przeczytać w naszym reportażu. Właśnie dlatego, że napisaliśmy o tym problemie przed Wirtualną Polską uważamy, że portal napisał prawdę o wrocławskim ZUS. Kliknijcie, aby przeczytać historię naszych czytelników, od których zjeży się Wam włos na głowie. Niektórzy czekają od marca i do dnia publikacji tego artykułu nie otrzymali swoich pieniędzy.

Czytelnikom trudno uwierzyć, że ZUS nie kłamie.

Niestety, faktycznie mamy opóźnienia w wypłacie zasiłków – przyznaje Iwona Kowalska–Matis, rzecznik prasowa dolnośląskiego ZUS. Jak podkreśla, nie wynika ono ze złej woli urzędników, ale z nadmiaru obciążeń i dodatkowych obowiązków, które na nich spadły. Zaznacza jednak, że o opóźnieniu w wypłacie można mówić dopiero wtedy, gdy następuje ona po 30 dniach od dnia następującego po dniu wpływu do ZUS ostatniego dokumentu wymaganego do ustalenia prawa do zasiłku. W przepisach o zwalczaniu COVID-19 ustawodawca przewidział jednak, że mogą nastąpić odstępstwa od regulaminowych terminów i urzędnicy nie będą z tego tytułu ponosić konsekwencji. – Jeśli świadczenie wypłacane jest z opóźnieniem, to z mocy ustawy antycovidowej ZUS jest zwolniony od naliczania i wypłaty ubezpieczonym odsetek – przypomina Kowalska–Matis.

Redakcja Czasu Finansów zwraca uwagę, że to co powiedziała rzecznik jest tylko półprawdą. Jeśli Zakład jest dłużnikiem chorego sprzed wejścia w życiu tarczy antykryzysowej to odsetki do dnia obowiązywania tej ustawy ubezpieczonemu się należą. Ponieważ ZUS ma reputację podmiotu mało uczciwego to należy się upominać o odsetki, gdyż istnieje wielkie prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że sam z siebie ZUS nie odda swoim wierzycielom ani grosza odsetek. Jeśli zapytacie czy tak wygląda uczciwość społeczna według praktyk ZUS to macie rację. Dokładnie tak to wygląda.

Pokazaliśmy powyższą wypowiedź rzecznik dolnośląskiego ZUS naszym czytelnikom, którzy od marca wysyłali nam mrożące krew w żyłach swoje historie z wrocławskim ZUS. Ci, którzy zdecydowali się nam odpowiedzieć twierdzą, że to kłamstwo i oszustwo.

Takie samo jak kilka tygodni temu wciskał naiwnym ludziom rzecznik ZUS w TVN24, która jako pierwsza ujawniła patologię pracowników ZUS. Nasi wzburzeni czytelnicy czują się po prostu oszukani twierdząc, że ZUS umoralnia gdy idzie o egzekucję ich należności, ale gdy sam jest dłużnikiem to zachowuje się jak najgorsza patologia.

Jak chyba każda placówka ZUS w Polsce, jesteśmy wręcz zalewani kolejnymi wnioskami o dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Każde przedłużenie zasiłku sprawia, że masowo wpływają do nas nowe wnioski – relacjonuje rzeczniczka – To pokazuje ogrom dodatkowej pracy, jaką codziennie wykonują nasi pracownicy, a przecież w tym samym czasie rozpatrują także wnioski o wypłatę innych zasiłków, np. chorobowych, macierzyńskich czy wypadkowych. W tym czasie tylko rodzicom, którzy korzystają z dodatkowego zasiłku opiekuńczego, wypłaciliśmy ponad 20 mln zł – wylicza.

Wnioski trzeba sprawdzać, weryfikować dochody, wpłaty składek. Często zdarzają się też błędy albo wnioski nie są kompletne. To jest czasochłonne. Nie tak, jak np. przy bonach turystycznych, gdzie świadczenie udzielane jest bez żadnej weryfikacji, automatycznie – mówi Beata Wójcik, przewodnicząca Związków Zawodowych Pracowników ZUS.

Gdyby mieli problemy kadrowe to Premier by nie chciał wywalić na zbity pysk nawet 15% ich załogi – mówią nam wzburzeni czytelnicy

Nikt nie uwierzył, że to rzeczywiście problem kadrowy wrocławskiego ZUS. Nasi czytelnicy zwracają uwagę, że ZUS jest mało wiarygodny i nie wolno wierzyć w jego kłamstwa.

Dowodem na to ma być decyzja Premiera Mateusza Morawieckiego, aby ze wszystkich Zakładów zwolnić od 5% do 15% obecnego personelu. Zdaniem czytelników, gdyby ZUS mówił prawdę o przepracowaniu to Premier by nie chciał zwolnić nawet 15% personelu bo to przecież jeszcze bardziej wydłuży czas realizacji i wypłat pieniędzy. Byłoby to nielogiczne i sprzeczna z zasadami rozsądnego myślenia.

Premier jest bardziej wiarygodny niż rzecznicy ZUS, tak twierdzą nasi czytelnicy. Z tego też powodu uważają, że to właśnie złośliwość i zła wola poszczególnych pracowników wrocławskiego ZUS, a nie nawał pracy, jest powodem opóźnień. Trudno nie przyznać im racji, w końcu Premier wie najlepiej gdzie marnowane są pieniądze z budżetu Skarbu Państwa na bezsensowne etaty.

Działalności Gospodarcze oraz małe i średnie przedsiębiorstwa z zasady są podejrzewane przez ZUS za oszukańcze!

Jak podaje ZUS we Wrocławiu, opóźnienia w wypłacie zasiłków dotyczą przede wszystkim osób samozatrudnionych lub pracujących w małych firmach (do 20 pracowników). Jest to zgodne z dziennikarskim śledztwem Czasu Finansów jakie prowadzimy od marca we wrocławskim ZUS.

Nasz informator blisko współpracujący z Naczelnikami potwierdza, że jest od kilku lat nakaz by brutalnie i bezwzględnie kontrolować, nawet niezasadnie, działalności gospodarcze, przedsiębiorców i małe firmy zatrudniające właśnie do 20 osób.

Przez działania pracowników wrocławskiego Zakładu Policja prowadzi przeciwko konkretnym pracownikom postępowania o wykroczenia, a nawet o przestępstwa.

Zakładem interesuje się również Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który prowadzi wiele postępowań przeciwko podmiotowi, jak i jego pracownikom. Póki co są to postępowania wyjaśniające, ale nie są wykluczone postępowania administracyjne. Jeśli Urząd Ochrony Danych Osobowych uzna, że wrocławski ZUS złamał prawo przy przetwarzaniu danych do grozi mu za każdy przypadek kara do 100 tysięcy złotych i odpowiedzialność karna za przestępstwo z art 107 RODO.

Sprawa jest rozwojowa i będziemy Was informować! Wszystkie nasze artykułu o ZUS możecie przeczytać klikając tutaj!

Co sądzisz na ten temat?
+1
1

CZAD!

+1
12

KOCHAM!

+1
15

DOBRE!

+1
23

SZOK!

+1
1

NUDY!

+1
4

LIPA!