czwartek 30 czerwca 2022

Artykuł znajduje się poniżej pod naszym twitterem i facebookiem. Prosimy polub nas na twitterze i facebooku, natomiast aby przeczytać artykuł skroluj w dół.

Tymczasem na Twitterze:

Tymczasem na Facebooku:

PiS chce ścigać wykroczenia kierowców jak zbrodnie wojenne?!

6 149 views
6K

Obecny rząd od kilku lat już hucznie obiecuje walkę z piratami drogowymi, a w wręcz bandytami drogowymi, szczególnie przy to kolejnym tragicznym wypadku, w którym giną ludzie, a szczególnie dzieci, choć po kolejnej poprzedniej takiej sytuacji wcześniej jak zwykle nic nie zrobili.

Już taka to praktyka rządów, dużo mówić, dużo obiecywać, siać populistyczne hasła, żeby pokazać jacy to są troskliwi, a później znowu nic nie robią, aż do kolejnego tragicznego zdarzenia. W takim przypadku populizm polityczny wzrasta nagle wręcz o 120 punktów w 10 punktowej skali… a po czasie temat ucicha, wygasa medialne zainteresowanie i znów nic nie robią i tak do kolejnej tragicznej sytuacji, i tak w kółko.

W ostatnim czasie jednak, wydaje się ,że obecny rząd faktycznie coś zrobił w temacie bezpieczeństwa na drodze, przynajmniej w kwestii zaostrzenia kar wydawałoby się, dla przestępów drogowych?

Po wielu latach zaniedbań w tej kwestii wydaje się ,że faktycznie w końcu coś drgnęło w tej materii. Ale czy aby na pewno, to ma być walka z piratami, bandytami, kryminalistami drogowymi czy kolejne bezmyślne działanie polityków ?

Przez wiele lat zaniedbań kwoty mandatów nie rosły, do 2022r. mieliśmy jedne z najniższych w unii europejskiej. Najniższy mandat to 50zł, najczęściej, wysokość mandatu jaki otrzymywali kierowcy, wynosiła 100zł, natomiast średnia wystawianych mandatów w skali roku to niecałe 200zł

Faktycznie, jakby nie narzekać na niskie zarobki, to kwoty mandatów nie są porażające, wręcz są śmieszne a na pewno nie edukacyjne. Osobiście jako kierowca i to intensywnie eksploatujący polskie drogi i widzący co się dzieje na drogach, co wyprawiają wręcz niektórzy „królowie szos” i inni „szaleńcy” jestem jak najbardziej zwolennikiem podniesienia wysokości kwot mandatów.

Często słychać głosy, nie podnosić, nie podnosić, tylko edukować ! Niestety w naszej rzeczywistości to zwykły banał. Edukacja niestety u nas się nie sprawdza się w takich przypadkach, w zasadzie przeważnie jest pozorowana i nie przynosi wystarczających efektów. Edukowanie jest dobre w krajach cywilizowanych, a ciągle wydaje mi się, że Polska to w znacznej części kraj zdziczały, a przez ostatnie kilka lat potęguje się ten stan i tu póki co chyba tylko każdy zrozumie karę i to dotkliwą.

I w końcu rząd faktycznie coś zrobił, podnieśli kwoty mandatów, ale jak to bywa w ich działaniach popadli ze skrajności w skrajność i takie sobie między innymi uchwalili zmiany w mandatach:
Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad :
30 km – 800zł
40 km – 1000zł
50 km – 1500zł
60 km – 2000zł
70 km – 2500zł

Wyprzedzanie na pasach – 1500zł
Nie wskazanie kierowcy wykroczenia, któremu użyczyło się auto – minimum 4000zł
Spowodowanie kolizji – od 1000zł
Nieprzepuszczenie pieszego na przejściu dla pieszych – 1500zł

Jedni mówią kary za wysokie w stosunku do zarobków, inni że super, że w końcu adekwatne do wykroczeń i się skończy problem „piratów drogowych” . Jest tylko jeszcze kwestia, że trzeba je opłacić, co do tej pory nie było tak oczywiste, ale i na to znaleźli sposób.

Nie tylko wysokość mandatów jest przerażająca, ale i możliwość utraty prawa jazdy, i to niekoniecznie przez piratów drogowych. Po pierwsze ilość dotychczasowego limitu punktów ” które można złapać” w ciągu roku, do 2022 roku można było uzbierać do 24 punktów, teraz rozłoży się ta kwota na 2 lata, czyli średnio o połowę mniej w roku. Po drugie, zakładam, że jakiś geniusz fiskalny, wymyślił, że 2 letni czas będzie się zaczynał dopiero od opłacenia mandatu, żeby zmotywować ukaranego do szybkiej zapłaty, ponieważ płacenie mandatów obecnie powiedzmy jest mało popularne.

Wielu ukaranych czeka, aż zostanie on ściągnięty przez urząd skarbowy albo się przedawni i tu zaczyna się najlepsze… Obecnie co do zasady wykroczenie przedawnia się po 1 roku czasu, czyli po tym czasie, jeżeli nie zostało wszczęte działania nakazowo-egzekucyjne w zasadzie mandatu nie trzeba płacić, bo jest on nie do wyegzekwowania na drodze prawnej, bo po prostu się przedawnił.

I tak ma być dalej, tyle że, jeżeli mandatu nie zapłacimy to ciągle będą ciążyć na nas punkty karne na czas nieokreślony, a wręcz dożywotnio lub dopóki nie zapłacimy, umrzemy albo nie stracimy prawa jazdy.

Akurat stracić prawo jazdy nie będzie trudno, ponieważ w taryfikatorze pojawiło się 12 wykroczeń za które możemy otrzymać 15 punktów karnych. Dwa takie wykroczenia w ciągu 2 lat kończą naszą przygodę z prawkiem. Dodatkowo zostały zlikwidowane dotychczasowe kursy redukujące punkty karne, dzięki którym można było zredukować je o 6 pkt. Jeśli się nie opłaci mandatu ten czas ciągle stoi w miejscu i zbierają się co drobniejsze ilości punktów.

Za jakieś ”lżejsze” przewinienia można uzbierać i przekroczyć limit 24 punktów powiedzmy w ciągu 5 lat czy 10 i więcej lat i utracić prawo jazdy nie będąc piratem drogowym. Wnioskować więc można, że w założeniu jest to kara bez przedawnienia. O ile wiem, to w polskim prawie, jedyna taka kara, która nie ma okresu przedawnienia, to odpowiedzialność za zbrodnie wojenne przeciwko ludzkości… Czy tylko ja w tym widzę jakiś totalny absurd ? Rozumiem, spowodowanie wypadku śmiertelnego po pijanemu, jak dla mnie uważam, że powinno być surowo karane, wręcz jak za zabójstwo… no ale drobnica w nieskończoność …

Oczywiście zawsze trudno jest znaleźć złoty środek, ale wypadałoby się kierować rozsądkiem. Osobiście uważam, że podwojenie maksymalnie potrojenie kwoty mandatów byłoby w miarę rozsądne, a najlepiej w przyszłości powiązać je ze średnią krajową pensją i na bieżąco kwoty mandatów opartych o nią aktualizować.

Czasami słyszy się głosy, żeby mandaty uzależnić od wielkości dochodów, jak to jest w niektórych krajach. Kto więcej zarabia, ten płaci wyższe mandaty, kto zarabia mniej ten płaci proporcjonalnie niższe mandaty za takie samo przewinienie.

Tu znów nie uważam tego za dobre rozwiązanie w polskich warunkach. Raz,wydaje się to niesprawiedliwe , bo wycenianie tego samego przewinienia w zależności od tego kto je popełnił jest po prostu dyskryminujące.

Po drugie, tu na przykładzie przynajmniej dłużników alimentacyjnych , możemy zobaczyć kreatywność polaków, większość z nich cudownie bezrobotna lub pracująca na minimalną krajową. Jest wiele sposobów aby oficjalnie wykazywać niskie dochody w celu uniknięcia egzekucji skarbowej czy komorniczej.

Efekt tego będzie taki, że średnio zarabiający obywatel, jeżdżący średniej klasy rodzinnym autem, będzie płacił większe kary niż biznesmen jeżdżący służbowym Porsche – oficjalnie, który nie ma dochodów bo koszty je „zżerają” lub będący na minimalnej pensji bo firma się rozwija dopiero, a auto wypasione ale wiadomo służbowe dla reprezentacji.

O ile zmiany w kodeksie wykroczeń są niewątpliwie potrzebne, to potrzeba rozwagi, której to obecnym rządzącym najwyraźniej brakuje, Ciekawe jest, o ile chodzi o zobowiązania cywilno – prawne, to PiS skraca terminy przedawnień, utrudnia dochodzenia roszczeń na drodze sądowej jak tylko się da.

Natomiast jeśli chodzi o zobowiązania karno – skarbowe wobec skarbu państwa robi wręcz odwrotnie. Wydłuża okresy przedawnień podatkowych, wyłudzeniom VAT nadaje status zbrodni, a teraz dojdzie, że wykroczenie w kwestii punktów karnych, będzie miało status przedawnienia jak za zbrodnie wojenne przeciwko ludzkości czyli praktycznie jego brak. Oczywiście celem jest wyciągnięcie jak najwięcej pieniędzy od obywateli do kasy państwa przy minimalnym wysiłku urzędników.

Nie od dziś wiadomo, że okres przedawnienia wykroczeń jest zbyt krótki, już resort Ziobry kiedyś planował wydłużyć je do 3 lat, ale jak zwykle im nie wyszło, więc wymyślili sobie obejście systemu znów kosztem obywatela. No cóż nie od dziś znany jest wysoce represyjny model rządzenia państwem przez PiS. Tak czy inaczej refleksje pozostawiam czytelnikom.

Nie wiemy czy te zmiana przyniosą poprawę bezpieczeństwa na drogach, czas pokaże, ale mam wrażenie, że rządzący wymyślili sobie, że uzyska się poprawę bezpieczeństwa, jeśli większość kierowców po prostu utraci prawo jazdy.

Słyszy się głosy, że nie ma co się przejmować tak rygorystycznymi przepisami, wystarczy jeździć przepisowo. Jestem ciekaw, czy piewcy tych mądrości będą mieli takie samo zdanie gdy sami wpadną w szpony tego systemu …

Zdjęcie: Jarosław Kubalski / Radio Kielce

Co sądzisz na ten temat?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Powiązanie artykuły

Poborca skarbowy 8 dnia od wystawianie mandatu zabierze pieniądze z konta. Bez czekania na odwołanie w Sądzie. PiS majstruje przy mandatach. Nie będzie można go nie przyjąć.

Strefa wolna od LGBT ścigana przez Policję, wójtów i PiS. TVP myli kodeks wykroczeń z kodeksem karnym w przekazie do swoich widzów.

PiS i ZUS zamierzają uniemożliwić chorym przedsiębiorcom pobieranie świadczeń za swoje choroby.

Poprzednie
Następne

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

1 875 views

PiS i ZUS zamierzają uniemożliwić chorym przedsiębiorcom pobieranie świadczeń za swoje choroby.

O tym, że ZUS nęka przedsiębiorców wie już prawie każdy i jest to nie tylko fakt medialny. Wystarczy wyguglować “zus nęka” a ukażą się setki, jak nie tysiące artykułów prasowych, w których pracownikom Zakładu Ubezpieczeń Społecznych media i społeczeństwo zarzucają po prostu popełnianie przestępstw nękania, czyli satalkingu. Do tej pory głównie dyskryminowane były kobiety, prowadzące firmy, które zaszły w ciążę. Na praktykach nękania kobiet PiS i ZUS chcą rozszerzyć szkodliwe dla interesu publicznego działania na wszystkich przedsiębiorców. Bez względu na płeć. Wspólnym mianownikiem ma być po prostu choroba.

Czytelnicy Czasu Finansów w swoich mailach z desperackimi prośbami o zajęcie się przez redakcję w ramach ochrony interesu społecznego nękaniem ich przez ZUS nazywają ten podmiot Zakładem Usług Stalkerskich.

Prowadzisz firmę i zachorujesz? ZUS dostanie narzędzie by pozbawić Cię prawa do świadczeń chorobowych nawet jak latami płaciłeś składki

Trudno nie przyznać racji osobom i przedsiębiorcom, którzy doświadczyli ludzkiej niegodziwości i stalkingu ze strony zarówno ZUS jak i jego pracowników. Nękanie przejawia się głównie wtedy, gdy ubezpieczony jest osłabiony i ciężko choruje. Zdrowi pracownicy ZUS bez skrupułów i nie przejawiając zauważalnych oznak człowieczeństwa czy humanitaryzmu nękają chorego by pozbawić go prawa do świadczeń L4.

To nie jest wina człowieka, że zachorował, ale znieczuleni i odporni na humanitaryzm pracownicy ZUS dążą do długich, często złośliwie przewlekłych, postępowań, w czasie których zawieszają wypłatę świadczenia. Potem wydają decyzje o wyłączenie osoby z ubezpieczeń. Człowiek zostaje sam na sam z chorobą. Bez pieniędzy. Przez pracownika ZUS, który podpisał się na piśmie, choroba zabija człowieka, albo pozbawia go zdrowia. Okalecza. Pozbawia godności.

Gdyby miał pieniądze z L4 to mógłby się leczyć, ale pracownicy ZUS nie przejmują się losem tych, których skazują na powolne umieranie przez chorobę. Oni “tylko wykonują obowiązki służbowe” w “trosce o bezpieczeństwo ubezpieczeń społecznych”. Być może dzięki temu mogą zasnąć.

Sądy często po stronie ofiar stalkingu pracowników ZUS

Jednak w Sądach okazywało się, że dużo tych decyzji uznawanych było albo za błędnych, albo wprost za bezprawne. Sądy je uchylały i nakazywały oddać schorowanym biednym ludziom pieniądze. Pośrednio pracownik Zakładu mógł w ten sposób przyczynić się do pogorszenia ich zdrowia. ZUS musiał zatem wymyślić nowy sposób, który da mu prawo pozbawiania ludzi szansy na pokonanie choroby i wyzdrowienie.

Jak informuje Wirtualna Polska, przedsiębiorcy, którzy będą odprowadzali do ZUS zbyt wysokie składki (to pracownik ZUS zdecyduje czy składa jest za duża) na ubezpieczenie chorobowe, ale też często korzystali z L4 lub innych świadczeń, dostaną niższe zasiłki niż do tej pory. Rząd PiS szykuje zmiany w przepisach, które mają zapobiec życiu na koszt innych ubezpieczonych w ZUS.

Problem w tym, że nowe rozwiązania są dyskryminujące i uderzają rykoszetem głównie w uczciwych, np. w kobiety w ciąży, albo osoby chore na nowotwory lub inne poważne zachorowania. Do konsultacji społecznych trafił projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Wynika z niego, że zleceniobiorcom oraz przedsiębiorcom będzie trudniej niż do tej pory uzyskać z ZUS-u wysokie świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Zmienią się bowiem zasady ich naliczania.

Przy praktykach stosowanych przez ZUS można mieć przekonanie, graniczące z pewnością, że te przepisy wejdą w życie jak nie w tym roku to w 2022. Czas Finansów stawia taką diagnozę.

Wysokie składki? Płać do ZUS. Choroba? Środkowy palec ze strony ZUS.

ZUS, ale także osoby tam pracujące, mają moralność takiego rodzaju, że brutalnie egzekwują płacenie należnych im składek. Im wyższe tym z większą rozkoszą je przyjmują. Ale kiedy osoba, która płaci wysokie składki zachoruje to gdy tylko minie czas, w którym pracodawca ma obowiązek wypłacać L4 i musi to zrobić ZUS – zaczyna się cwaniakowanie i działanie na szkodę osób chorych.

Pracownicy ZUS szukają byle pretekstów by człowieka, który miesiącami, albo latami płacił wysokie składki tak załatwić, by ZUS nie musiał mu wypłacać L4 za czas jego ciężkiej choroby. Inicjuje się wtedy pod byle pretekstem postępowanie administracyjne o podleganie ubezpieczeniom społecznym, przeciągle je miesiącami, a niekiedy nawet dwa lata, a potem wydaje się decyzje o wyłączeniu z ubezpieczeń. Skrzywdzony przez osoby zatrudnione w ZUS chory może się odwołać do Sądu i przez kolejny rok lub dwa walczyć o swoje prawa.

Teraz pracownicy ZUS mogą zacierać ręce w zaspokojeniu swoich aspołecznych zachowań bo jeśli nowe przepisy wejdą w życie to z jeszcze większą arogancją, bezczelnością i złymi manierami będą pozbawiać chorych prawa do świadczeń. Mogą też je drastycznie zaniżać, mimo, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej zacierali ręce w geście chciwości jak ten człowiek płacił wysokie składki. Wszystko to będą mogli robić bez odniesienia się do stanu rzeczywistego, a przez nich upozorowanego i wedle własnego uznania.

Zachorowałeś przewlekle oszuście? Przytniemy ci świadczenia bo głupku nie chcesz wyzdrowieć!

Wirtualna Polska spłyca problem. Generalnie: nawet jeśli będą oni wpłacać do ZUS-u wysokie chorobowe, ich podstawa oskładkowania będzie z każdym kolejnym zasiłkiem coraz niższa, a co zatem idzie, dostaną też mniejsze świadczenie.

Taka też jest puenta zmian, które niedługo z pewnością wejdą w życie. Przedsiębiorcy, którym zdarzyła się choroba przez pracowników ZUS są traktowani jak oszuści, z pogardą i brakiem szacunku dla bliźniego. Po wejściu w życie tych zmian w zasadzie nie będzie się opłacało odprowadzać wyższych składek do Zakładu bo będzie można być pewnym, że uczciwy przedsiębiorca będzie z góry traktowany jak ktoś kto latami płacił wyższe składki, aby symulować nowotwór i wyłudzić świadczenia z ZUS.

Oczywiście tłumaczenia pracowników ZUS są takie, że jest to zmiana, która ma zapewnić Zakładowi większą możliwość walki z nieuczciwymi przedsiębiorcami. Niestety reputacja ZUS (wystarczy wyguglować “ZUS nęka“) jasno dowodzi, że jest to wyłącznie pozorowanie stanu rzeczywistego.

Podejrzewać można, że prawdziwą przesłanką wprowadzenia tych zmian jest to, aby ratować – jak ZUS nazywają politycy – piramidę finansową – przed upadkiem i by co do zasady bez względu na to czy przedsiębiorca choruje czy symuluje traktować go jak potencjalnego złodzieja i oszusta.

Prawdopodobnie nie będzie opłacalne opłacanie wysokich składek w ramach działalności gospodarczej. O wiele bezpieczniejsze będzie zatrudnienie się na etat u innego przedsiębiorcy, gdyż składek z tytułu umowy o pracę z innym podmiotem ZUS póki co ma olbrzymie problemy by pozbawić tak zatrudnionego człowieka prawa do zasiłków i świadczeń.

ZUS nie uznał wszystkich składek? Wezwij by oddał nadpłaty z odsetkami. Nie musisz sponsorować tego Zakładu

Jeśli któryś przedsiębiorca doświadczy podobnej zusowskiej patologii i zostanie pozbawiony świadczeń lub Zakład uzna, że należą się niższe niż wynika to z opłacanych składek to Czas Finansów przypomina, że należy wtedy ZUS wezwać na piśmie by oddał nadpłacone składki, których nie uznał do wyliczenia kwoty świadczenia. Należy też wezwać by ZUS oddał odsetki ustawowe naliczane od dnia zaksięgowania się danej składki na koncie Zakładu do dnia ich zwrotu na konto płatnika składek.

Jeżeli w przeszłości zostaliście w ten sposób waszym zdaniem oszukani przez ZUS, a Zakład sam z siebie nie oddał nadpłaconych składek to należy jak najszybciej wezwać ZUS by oddał nadpłaty wraz z odsetkami. Sprawdźcie swoją sytuację za ostatnie pięć (5) lat i jeśli byliście ofiarą takich praktyk ze strony ZUS to jak najszybciej upomnijcie się o bezprawnie przetrzymywane przez ZUS nadpłaty i odsetki.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tymczasem na Twitterze:

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły