Przedsiębiorcy wściekli na ZUS. Gdy proszą o raty albo umorzenie to urzędnicy brutalnie nimi gardzą, a jak chodzi o długi kościoła to właśnie umorzono prawie 20 milionów.

Przedsiębiorcy wściekli na ZUS. Gdy proszą o raty albo umorzenie to urzędnicy brutalnie nimi gardzą, a jak chodzi o długi kościoła to właśnie umorzono prawie 20 milionów.

Do redakcji Czasu Finansów zgłosił się dwóch przedsiębiorców. Jeden prowadzi działalność gospodarczą, drugi ma spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. W wyniku kryzysu wpadli w kłopoty finansowe. Prosili naczelników i dyrektorów ZUS o rozłożenie długu na raty w wysokości 5 i 10 tysięcy złotych.

Odmawiano im powołując się na brak interesu społecznego. W międzyczasie jednak ZUS umorzył kościelne długi na blisko 20 milionów złotych. Zapytaliśmy przedsiębiorców jakby to chcieli skomentować dla swoich dyrektorów i naczelników. Nie możemy opublikować odpowiedzi gdyż są zbyt wulgarne.

Przedsiębiorstwo, które ZUS zniszczył podstępem

Pan Stefan prowadzi swoją działalność gospodarczą już prawie 10 lat. Zatrudnia obecnie dwie osoby, ale w czasach świetności biznesu miał nawet 30 pracowników. W pewnym momencie rynek się załamał i Pan Stefan stracił większość kontrahentów. Musiał zwolnić personel bo nie starczało nie tylko na ich pensje, ale także na ich ZUS.

Zatory płatnicze sprawiły, że firma wpadła w poważny kryzys. Dług w ZUS w kilka miesięcy urósł do blisko 50 tysięcy złotych. Biznesmen nie czekał tylko od razu opisał całą sytuację w podaniu o rozłożenie długu na raty do swojego ZUSU. Poprosił o rozłożenie długu na 10 rat po 5 tysięcy złotych z deklaracją, że będzie płacił razem z ratą bieżącą składkę.

Otrzymał co prawda odpowiedź, że rozłożenie na raty jest możliwe, ale nie będzie to taka ulga jak poprosił tylko pomoc De Minimis. Pan Stefan się ucieszył, wypełnił wniosek, dołączył mnóstwo dokumentów dotyczących swojego przedsiębiorstwa i wpłacił pierwszą ratę nie czekając na decyzję Zakładu.

Odpowiedzi nie otrzymał przez miesiąc, ale za to w międzyczasie ZUS dokonał zajęcia na rachunkach firmy i wyczyścił z nich wszystkie pieniądze. Razem z odłożonymi kwotami na bieżące pensje dla pracowników. Konto zostało przez ZUS wyczyszczone przed 10-tym. Pracownicy nie dostali wynagrodzeń. W firmie zaczęła się gehenna. Pan Stefan zapożyczył się aby wypłacić pensje pracownikom. Niestety część uznała, że firma jest już niewypłacalna i odeszła z pracy. Obecny personel ledwo wyrabia na koszty.

Pan Stefan interweniował w ZUS. Kazano mu czekać w sposób bardzo arogancki na odpowiedź na pismo. Ono w końcu dotarło. Była w nim odmowa bo ZUS uznał, że nie ma interesu społecznego w rozkładaniu na raty po 5 tysięcy złotych więc dokonali egzekucji z majątku bo są do tego zobowiązani. Pan Stefan wtedy jeszcze nie rozumiał co zostało mu napisane.

Minął kolejny miesiąc, wystawił faktury kontrahentom i czekał na zapłatę. Kiedy te nie docierały zaczął upominać się o zaległe faktury. Okazało się, że zostały one zapłacone, ale do ZUS bo kilka tygodni wcześniej Zakład wysłał do wszystkich jego kontrahentów zajęcie wierzytelności. Pan Stefan sprawdził daty. Zakład wysłał zajęcia do jego partnerów biznesowych dokładnie tydzień po tym jak odebrał od Pana Stefana uzupełnienie braków formalnych do rozłożenia długu na raty.

ZUS kazał w nim wymienić dane kontrahentów co przedsiębiorca rzetelnie zrobił. Okazało się jednak, że ZUS nie miał zamiaru mu nic rozkładać na raty, a dzięki pozyskanym w ten sposób danym o zleceniodawcach dokonał zajęcia bezpośrednio u płatników jego faktur.

Dług został spłacony przez dwa kolejne miesiące. Niestety przedsiębiorstwo Pana Stefana straciło kolejnych pracowników. Kilku z jego kontrahentów wypowiedziało mu umowy. Stwierdzili, że wolą płacić firmie, która nie ma zajęcia z ZUS. Obecnie firma ledwo przędzie, a Pan Stefan zatrudnia tylko dwie osoby.

To, że Pan Stefan czuje się przez naczelnika i dyrektora ZUS oszukany to wydaje się oczywiste, ale najbardziej zabolało go, że złośliwie zniszczona mu firmę odmawiając rozłożenia na raty długu na 10 miesięcy, a kościołowi bez mrugnięcia okiem umorzono 20 milionów długu.

Chytry traci dwa razy. Spółka którą ZUS doprowadził do upadłości bo nie chciał rat po 10 tysięcy. Teraz dostają po 50zł.

Pan Czarek w 2014 roku założył spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Z początku biznes szedł nieźle, ale w 2018 roku zaczęły się problemy z terminowymi płatnościami jego kontrahentów. Chwilę wcześniej wygrał duży przetarg i pozyskał nowego kontrahenta z sektora prywatnego. Zwiększył zatrudnienie o 20 pracowników, aby sprostać tym dwóm kontraktom. Niestety wszystko potoczyło się odwrotnie do oczekiwań.

Przetarg został anulowany. A drugi kontrahent przez pierwsze dwa miesiące płacił rzetelnie, ale od trzeciego miesiąca zaczęły się problemy z płynnością finansową. Do tego Pan Czarek nie do końca przyłożył się do rekrutacji pracowników. Połowa nowych osób w drugim miesiącu trwania umowy o pracę zaczęła nagle chorować.

Gdy po 30 dniach płatności przejął ZUS to Pan Czarek zawnioskował o kontrolę. ZUS nie zdążył przeprowadzić kontroli. Wszystko zaczęło się sypać. W rezultacie przez kolejne pół roku zaległości wobec ZUS urosły do ponad 120 tysięcy złotych. Pan Czarek chciał jak najszybciej zawrzeć układ ratalny z ZUS-em i wysłał o to prośbę.

Podobnie jak Pan Stefan otrzymał informację o konieczności wypełnienia formularza De Minimis oraz dołączenia szerokiej dokumentacji związanej ze spółką. Jednak Pan Czarek podejrzewał, że ZUS może go oszukać i jak wyśle dane kontrahentów to złośliwie tam zrobią zajęcia. Pominął więc te informacje, ale przekazał wszystkie inne.

ZUS uznał, że nie zostały spełnione wymogi formalne wobec czego nie zgodził się na raty. A te były spore bo Pan Czarek prosił o raty po 10 tysięcy złotych, dzięki czemu mógłby wyjść z kłopotów finansowych.

ZUS na takie raty się nie zgodził – jako powód wskazał brak interesu społecznego w rozłożeniu zaległości na raty. Reszta historii Pana Czarka nie jest tak optymistyczna jak Pana Stefana. Firma w zasadzie padła. Pan Czarek nie złożył na czas wniosku o upadłość, za to zrobił to ZUS. Gdy przyszło co do czego spółka była już niewypłacalna, więc Sąd Upadłościowy oddali wniosek ZUSU.

To sprawiło, że ZUS złożył wniosek o odpowiedzialność Pana Czarka jako prezesa zarządu za dług spółki, aby z jego prywatnego majątku odzyskać należność. Pan Czarek przegrał w sądzie i ma teraz egzekucję na prywatnym majątku, którego w zasadzie już nie ma. Obecnie zatrudnił się w innej firmie. Zarabia minimalną krajową. ZUS odzyskuje po 50 czasem po 100zł miesięcznie z ponad 100 tysięcy długu.

Gdy pytamy Pana Czarka co sądzi o tym, że nie było interesu społecznego aby płacił raty po 10 tysięcy, ale bez problemu ZUS umarza 20 milionów kościelnych długów to otrzymujemy odpowiedź pełną wulgaryzmów.

Pan Czarek jednak pyta czy dyrektor ZUS, który doprowadził do tego, że zamiast mieć 10 tysięcy miesięcznie rozwalił mu firmę i obecnie dostają po 50zł, nie powinien dostać prokuratora za doprowadzenie do straty Skarbu Państwa?

Trudno nie przyznać racji Panu Czarkowi. Gdyby ZUS nie cwaniakował to w półtora roku dług byłby spłacony, a jednocześnie spółka cały czas by funkcjonowała. A działalność firmy to przecież zysk dla Skarbu Państwa chociażby z podatków i nowych składek ZUS.

Zapytaliśmy Pana Czarka czy zamierza szukać lepiej płatnej pracy aby szybciej spłacić dług w ZUS? Dostaliśmy odpowiedź, że nie zamierza bo na minimalnej krajowej mu dobrze. Twierdzi, że Prawo i Sprawiedliwość chce minimalną krajową podnieść do 4000 złotych i dla niego to będzie super rozwiązanie. Ma dwójkę dzieci, więc 1000zł wolne od zajęć też dostaje. Z żoną ma rozdzielność majątkową więc pensja żony jest też wolna od zajęć. Teraz to on nie ma interesu społecznego by zarabiać więcej niż minimalną krajową i czeka, aż PiS spełni obietnice o podwyżce kwoty wolnej od zajęć. Jak Skarb Państwa nie miał interesu społecznego by w półtora roku dostać całą zaległość to 50zł miesięcznie jest zdaniem Pana Czarka uczciwą ratą.

20 milionów umorzone w ramach interesu społecznego? “A idź Pan w….”

O tym, że Tarcza Antykryzysowa jest w rzeczywistości paratarczą i betonowym kołem ratunkowym pisaliśmy już wiele razy. Jednak teraz okazuje się, że w wyniku nocnym poprawkom w Sejmie z maja tego roju związki wyznaniowe otrzymały umorzenie składek ZUS. Razem kwota umorzonych składek wyniosła 19,4 mln zł. Od marca do maja pozytywnie rozpatrzono 2,9 tys wniosków.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych odpowiedział na zapytanie Gazety Wyborczej dotyczące pomocy udzielonej kościołom w ramach tarczy antykryzysowej. ZUS wyjaśnił, że związki wyznaniowe i np. klasztory, instytucje związane z organizacją rekolekcji czy pogrzebów, otrzymały zwolnienia ze składek ZUS na łączną kwotę 19,4 mln. Mniejsza skala dotyczyła wypłat świadczeń postojowych. Przyznano ich 300, a ich wartość sięgnęła 500 tys. zł. Henryk Kowalczyk, poseł PiS, który przewodniczył pracom organu, argumentował, że kościół jest wyjątkowo pozbawiony przychodów w okresie epidemii, a “ma osoby zatrudnione”.

Jest to niesłychana praktyka, że ZUS stwarza tak wielkie problemy przedsiębiorcom, którzy chcą płacić zaległość w ratach, a gdy idzie o umorzenie długów kościelnych to nie ma problemu z umarzaniem długów. Działanie Zakładu z całą pewnością nie mieści się w ramach dobrych obyczajów. Jest również ewidentnym działaniem na szkodę Skarbu Państwa ze strony naczelników i dyrektorów poszczególnych zakładów.

Czy miałeś do czynienia z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i czujesz się pokrzywdzony? Czy czujesz się skrzywdzony decyzjami innych Naczelników, Dyrektorów, albo pracowników ZUS? Może sam doświadczyłeś sytuacji, że ZUS wysyła Tobie ważne pisma na nieaktualne adresy? Chcesz podzielić się z nami swoimi uwagami, zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi z tego postępowania? Być może masz uwagi dotyczące innego problemu z ZUS? Skontaktuj się z redakcją pod adresem email: redakcja@czasfinansow.pl

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł to udostępnił go na swoim facebooku, a także polub nasz fanpage na facebooku. Kliknij tutaj.

Co sądzisz na ten temat?
+1
23

CZAD!

+1
11

KOCHAM!

+1
11

DOBRE!

+1
18

SZOK!

+1
2

NUDY!

+1
4

LIPA!

Napisz do autora

Aktywny od: 01.1.1970Dodał: 17 artykułów

Dodaj komentarz

1 Komentarz

  1. Przeciez tej patologii zusowskiej nigdy nie zalezy na skarbie panstwa. Napieprzaja egzekucje nawet jak ktos chce placic. Te matoly maja gdzies ze egzekucja rozwala firme. odzyskaja szybko 20% dlugu a potem firma w upadlosc i zero kasy odzyskanej, a gdyby zus nie dzialal na szkode skarbu panstwa to w ratach by odzyskali calosc. Ale czego sie spodziewac po patologii ktora moralizuje firmy a sama nigdy wlasnej dzialalnosci nie prowadzila…

    irina

    7 września 2020 12:14 Odpowiedz