sobota 10 grudnia 2022

NA CZASIE:

Poprzednie
Następne

Artykuł znajduje się poniżej pod naszym twitterem i facebookiem. Prosimy polub nas na twitterze i facebooku, natomiast aby przeczytać artykuł skroluj w dół.

Tymczasem na Twitterze:

Pisowska policja żąda karania za noszenie koszulki z napisem Jeb** PiS. Asesor Sądowy Karolina Kiejnich-Kruk w pierwszej instancji uznaję winę aktywisty. https://www.czasfinansow.pl/pisowska-policja-zada-karania-za-noszenie-koszulki-z-napisem-jeb-pis-asesor-sadowy-karolina-kiejnich-kruk-w-pierwszej-instancji-uznaje-wine-aktywisty/

Były szef wydziału drogówki zatrzymany za jazdę po pijanemu https://www.czasfinansow.pl/byly-szef-wydzialu-drogowki-zatrzymany-za-jazde-po-pijanemu/

ZUS rocznie wydaje 50 milionów na pensje dla zatrudnianych radców prawnych, a jednocześnie wydaje miliony na zewnętrze kancelarie adwokackie https://www.czasfinansow.pl/zus-rocznie-wydaje-50-milionow-na-pensje-dla-zatrudnianych-radcow-prawnych-a-jednoczesnie-wydaje-miliony-na-zewnetrze-kancelarie-adwokackie/

Tymczasem na Facebooku:

Siewcy hejtu – Sędzia Anna Stawikowska: odpierdol się i wyzywanie od idiotów i gnojów nie narusza dóbr osobistych firmy, a pracownik sam sobie winny, że jest wyzywany.

2712 odsłon

Reklama #11

Reklama #12

Reklama #12

Do redakcji CzasFinansów.pl zgłosił się zbulwersowany pracownik jednej z firm, której pracownicy byli znieważani od gnojów, idiotów i używano wobec nich słów powszechnie uznanych za obelżywe. Firma złożyła pozew o naruszenie dóbr osobistych. Sędzia Anna Stawikowska oddaliła powództwo uznając, że wobec pracowników firm można używać takich wyzwisk i wulgaryzmów bo nie narusza to dóbr osobistych firmy.

Sędzia uznała, ze pracowników firm można wyzywać i obrażać, a także mówić wobec nic słowa powszechnie uznane za wulgaryzmy bo jest to prywatna sprawa pomiędzy firmą, a jej klientem.

Anna Stawikowska zwróciła uwagę, że gdy pracownik firmy nie mogąc dłużej już wytrzymać wulgaryzmów i znieważania go powiedział klientce by takie słownictwo kierowała do mamusi, to pracownik firmy sam jest sobie winny, że sprowokował wulgarną klientkę do jeszcze większej przemocy słownej. W ocenie Sędzi każdy pracownik, także Sądu Okręgowego we Wrocławiu albo np. ZUS, ma pokornie wysłuchiwać i “przyjmować na klatę” wszystkie wyzwiska, wulgaryzmy i obelgi bo inna reakcja niż bierność dowodzi złośliwości tego nieprofesjonalnego pracownika. Dowodzi też – zdaniem Sędzi Anny Stawikowskiej – że ten pracownik reagując emocjonalnie na wyzywanie go od gnojów i idiotów sam obrazi agresora jeśli wda się w dyskusję.

Wściekły i rozczarowany wrocławskim sądownictwem czytelnik pyta czy Anna Stawikowska też by tak cwaniakowała gdyby to w jej kierunku agresor krzyczał że jest gnojem i idiotką. Czytelnik jest przekonany, że gdyby doszło do takiej hipotetycznej sytuacji to Pani Stawikowska skorzystałaby z ochrony polegającej na znieważaniu funkcjonariusza publicznego i nie byłaby już tak wspaniałomyślna dla swojego hejtera.

Sąd wysyła jasny komunikat do pracowników wszystkich firm: jak odpyskujesz agresorowi to ty jesteś winny i najzwyczajniej zasłużyłeś na wyzwiska bo wdanie się w dyskusję to złośliwość i obrażanie agresora.

Jest to niesłychane stanowisko Sędzi Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Nie można się dziwić, że hejt i agresja w społeczeństwie wobec pracowników różnych firm, w tym pracowników Sądu Okręgowego we Wrocławiu, jest tak wielka skoro potem tacy Sędziowie jak Anna Stawikowska stwierdzają, że gwałcony słownie pracownik sam jest sobie winny bo odpyskował wulgarnemu agresorowi.

Z treści uzasadnienia wyroku jasno wynika, że w ocenie Sądu Okręgowego we Wrocławiu, a konkretnie Sędzi Anny Stawikowskiej pracowników firm, w tym np. pracowników Sądu Okręgowego we Wrocławiu, można traktować jak śmieci i szmaty do wycierania brudnej podłogi. Jeśli pracownik Sądu Okręgowego we Wrocławiu zostanie zwyzywany od gnojów idiotów, a także każe mu się odpierdolić lub spierdalać to jeśli takiemu pracownikowi puszczą nerwy i odpyskuje wulgarnej klientce to w ocenie Anny Stawikowskiej taki pracownik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sam będzie sobie winien, że postąpił nieprofesjonalne, złośliwe i obraźliwe.

Sędzia Anna Stawikowska upozorowała jednak w treści uzasadnienia zabezpieczenie na wypadek, gdyby ktoś posądził ją o tolerowanie hejtu. Napisała bowiem tak

W świetle przytoczonych rozważań, zasadną jest teza, iż działanie pozwanej polegające na kierowaniu słów uznanych powszechnie za obelżywe czy też obrażanie pracowników i członków zarządu strony powodowej, nie może zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych strony powodowej. Jakkolwiek jest to zachowanie moralnie naganne i sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, o tyle winno być przedmiotem badania sądu w sprawach z powództw poszczególnych osób fizycznych, które dobra osobiste zostały naruszone.

Jednak dalej czytamy

Na marginesie wskazać należy, ze pracownicy strony powodowej również wdawali się w polemikę z pozwaną. Co najmniej jedno z nagrań zamieszczonych na płycie CD jest nagraniem niepełnym, które urywa się na sformułowaniu kierowanym przez pracownika strony powodowej “ej, taki tekst to do mamusi co najwyżej” W ocenie Sądu takie sformułowanie kierowane przez pracownika profesjonalnego podmiotu do pozwanej było również złośliwe i obraźliwe(…)”.

Jak relacjonuje nam czytelnik powództwo złożyła firma, a on chciał przystąpić do tego powództwa jako pokrzywdzona osoba fizyczna. Jednak Sąd na to nie pozwolił. Jak to ocenia czytelnik – złośliwość składu sędziowskiego bo w innej sprawie ale prowadzonej w Sądzie Rejonowym we Wrocławiu inna Sędzia bez problemu przyłączyła jego osobę fizyczną do złożonego wcześniej pozwu przez firmę. Czytelnik wierzy, że tylko i wyłącznie złośliwość składu sędziowskiego sprawiła, że nie przyłączono go do powództwa. Co więcej jak twierdzi czytelnik o tym, że go nie dołączono do powództwa mimo złożonego wcześniej wniosku nie dowiedział się po złożeniu tego wniosku tylko dopiero z uzasadnienia wyroku.

Rozgoryczony czytelnik wskazuje, że złośliwość składu sędziowskiego, sprawiła, że nikt go nie powiadomił o oddaleniu wniosku o dołączenie do powództwa przed wyrokiem. Czytelnik uważa, że został obrażony przez złośliwość i perfidię składu sędziowskiego, ale nie będzie z tym szedł do Sądu bo stracił już wiarę w wymiar sprawiedliwości, który chroni wulgarnych agresorów.

Pamiętaj: odpyskujesz na wulgaryzmy i obelgi to znaczy, że Twój hejter od początku miał rację tak cię znieważając.

Zatem powtórzmy.

Wulgarna klientka każe pracownikowi spierdalać, odpierdolić się i wyzywa od gnojów oraz od idiotów.

Pracownikowi w końcu puszczają nerwy i odpyskowuje, żeby wulgarna klientka takie teksty kierowała do swojej mamusi.

Sędzia Anna Stawikowska ostatecznie nie widzi nic złego w zachowaniu wulgarnej klientki, ale reakcję na wulgaryzmy pracownika ocenia jako nieprofesjonalne, złośliwe i obraźliwe dla wulgarnej klientki.

Czy warto bronić swojego dobrego imienia i pozywać hejterów do Sądu?

Zbulwersowany i rozczarowany polskim sądownictwem czytelnik twierdzi, że jeśli mamy takich Sędziów jak Anna Stawikowska, którzy ostatecznie nagradzają wulgarną hejterkę, a karcą pracownika firmy, że puściły mu nerwy bo nie wytrzymał więcej wulgaryzmów pod swoim adresem, to chyba nie ma sensu. Takie wyroki jak ten Sędzi Anny Stawikowskiej raczej podżegają do samosądów niż liczenia na prawo i sprawiedliwość.

Współczuć można tylko pracownikom Sądu Okręgowego we Wrocławiu bo oni nie mają przywileju ochrony prawnej jak funkcjonariusz publiczny. Jeśli ktoś zwyzywa od gnojów, idiotów i każe spierdalać takiej pani lub panu pracującemu w tym Sądzie i nie daj Boże psychicznie nie wytrzymają wyzwisk pod swoim adresem i odpyskują to znaczy, że są nieprofesjonalni, złośliwi i sami obrażają swojego agresora. Idąc tokiem rozumowania Sędzi Anny Stawikowskiej – taki pracownik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sam będzie sobie winien i najwidoczniej agresor od początku miał rację wyzywając. Smutne to. Redakcja nie podziela tego poglądu i takich praktyk.

Z całą pewnością jeśli któryś z naszych czytelników będzie miał proces w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, który rozstrzygać będzie Pani Sędzia Anna Stawikowska to warto się zastanowić czy nie złożyć wniosku o wyłączenie tej Pani z orzekania w sprawie.

Jeśli mieliście do czynienia z Sędzią Anną Stawikowską z Sądu Okręgowego we Wrocławiu – niezależnie czy to doświadczenia pozytywne, czy negatywne – chcielibyście się nimi podzielić, albo by anonimowo opisać Waszą historię to napiszcie na email redakcja@czasfinansow.pl

Co sądzisz na ten temat?
+1
12
+1
22
+1
32
+1
23
+1
78
+1
4
+1
4

8 komentarzy “Siewcy hejtu – Sędzia Anna Stawikowska: odpierdol się i wyzywanie od idiotów i gnojów nie narusza dóbr osobistych firmy, a pracownik sam sobie winny, że jest wyzywany.”

  1. He he he co racja to racja ja tez mam wrazenie ze kolezanki z pracy i koledzy z pracy pani sedziny to idioci i gnoje, a w koncu z kim przystajesz….

  2. Bardzo dobry wyrok. Ta Pani w todze wiedzac ze w jej sadzie pracuja sami idioci, kretyni i gnoje nie moga dac innego wyroku bo by bylo niesprawiedliwie. PoZdrowionka dla idiotow i gnojow z sadu okregowego

  3. Jeszcze jedna rzecz. Jest mnóstwo poważnych problemów z polskim prawem i sądownictwem, a wam to się podoba chyba zamordyzm i ustawianie społeczeństwa do pionu, bo zajmujecie się nic nieznaczącymi sprawami.

  4. Śmieszni jesteście. Bardzo dobry wyrok. Inaczej to każdego bardziej niezadowolonego klienta można by ciągać po sądach. Zmień pracę jeśli nie umiesz pracować z klientami.

  5. Ja takiej sędzinie dziękuję bardzo.
    Od razu wniosek od wyłączenie ze względu na dużą szkodliwość społeczną orzecznictwa i patowyroki

  6. Fajnie, pracownicy sądu powinni puknąć się w łby po takim wyroku. Można ich cisnąć jak szmaty a jak jakiś wda sie w dyskusje to cyk…. Jego wina

  7. Głupie wyroki są głupie i jak widać nie ma znaczenia czy to kasta, czy neosędzia, czy sędzia… idę o zakład, że jak tę Panią ktoś nazwie tak jak to co osądzała to okaże się zwykłą hipokrytką i będzie płakać w prokuraturce, że ją znieważono och och och bronić mojej godności ino już…. żałosne.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązanie artykuły

Strajk w ZUS. Przestępcy w ZUS? Mobbing w oddziałach ZUS? Sędzia z Sądu Rejonowego Wrocław Krzyki VII Wydziału Karnego Izabela Krupa zachęca do zawiadomień

Zawiadomienie na Policję o groźbach nie pomogło. Kobietę zamordowano sześć dni po zgłoszeniu. Czy Policja znów zbagatelizowała zagrożenie wobec obywatela?

Policyjna fikcja walki z hejtem – groźba wtargnięcia do firmy i zajebania pracowników to nie groźba karalna tylko dopuszczalna krytyka

Zbigniew Stonoga znów wygrał w Sądzie. Tym razem ze stołeczną policją. Komendant musi zapłacić ponad 30 tysięcy.

Sędzia Marcin Sosiński: Życie ludzkie wyceniam na 50zł!

Podwójne standardy Policji przy zwalczaniu gróźb karalnych i hejtu

Siewcy Hejtu. Sędzia Anna Borkowska “tam pracują złodzieje i alkoholicy” nie jest pomówieniem. Znikoma szkodliwość.

Patologie sądownictwa. Tylko 67 tysięcy odszkodowania za niesłuszny areszt. Pokrzywdzony przez Sędziów i Prokuraturę dostał połowę tego o co walczył.

Pisowska policja żąda karania za noszenie koszulki z napisem Jeb** PiS. Asesor Sądowy Karolina Kiejnich-Kruk w pierwszej instancji uznaje winę aktywisty.

Poprzednie
Następne

285 odsłon

Pisowska policja żąda karania za noszenie koszulki z napisem Jeb** PiS. Asesor Sądowy Karolina Kiejnich-Kruk w pierwszej instancji uznaje winę aktywisty.

Sąd Rejonowy w Jarocinie poparł miejscową policję, która postanowiła ukarać mandatami Janusza Ziętkiewicza za noszenie koszulki z napisem “J***ć PiS” oraz umieszczenie tego napisu na swoim samochodzie. Jak dosnosi Wyborcza.pl zarówno ukarany i jego mecenas zapowiadają apelację.

Wyborcza podaje, że 65-letni Janusz Ziętkiewicz (życzy sobie, by publikować jego imię i nazwisko) stanął przed Sądem Rejonowym w Jarocinie, bo odmówił przyjęcia dwóch 50-złotowych mandatów za napisy “J***ć PiS” na koszulce i samochodzie. Policja skierowała sprawę do sądu. – To polityczne prześladowanie – uważa.

Jak relacjonuje portal na rozprawę 25 listopada 2022 pan Janusz przyszedł w koszulce z tęczą i z tym samym napisem. Ochrona sądu początkowo nie chciała wpuszczać ani publiczności, ani dziennikarzy.

Zaskoczony tym był mecenas Robert Kornalewicz, broniący obwinionego pro bono. Adwokat zwracał uwagę, że sprawa jest jawna.
Ostatecznie prowadząca sprawę asesorka sądowa Karolina Kiejnich-Kruk zgodziła się na ich udział. Nie zabroniła też panu Januszowi występować na rozprawie w koszulce z napisem “J***ć PiS”. 

Policję w tym procesie karnym reprezentuje st. asp. Grzegorz Kaźmierczak i chociaż zapewniał on, że funkcjonariuszom nie chodziło o ograniczanie prawa do krytyki politycznej, tylko “o używanie słów nieprzyzwoitych”, co jest penalizowane z art. 141 Kodeksu wykroczeń, to opinia publiczna i czytelnicy, którzy zwrócili naszej redakcji uwagę na te sytuację, mają wielkie wątpliwości czy takie zachowanie policjantów nie świadczy o tym, że są bardziej pisowską policją, czy jak to złośliwie nazywają nasi czytelnicy – pisolicją – niż formacją Policji przez duże P.

Każdy może mieć swoje poglądy i je wyrażać, ale jest przepis, który to normuje, nakazując przestrzeganie pewnych norm etycznych i moralnych – mówił. Twierdził, że obnoszenie się z takim napisem “zachęca młodzież do używania wulgarnych słów”. Powoływał się na wypowiedź językoznawcy, prof. Jerzego Bralczyka, który słowo j***ć uznał za jedno z pięciu podstawowych słów wulgarnych w języku polskim – mówił Grzegorz Kaźmierczak.

W sądzie Janusz Ziętkiewicz wyjaśniał, że napis na koszulce i samochodzie to jego forma protestu wobec rządu. Chodzi w niej po Jarocinie od kilku lat, “odkąd PiS przejął w kraju władzę”. Najpierw na koszulce miał tylko osiem gwiazd, ale ponieważ sytuacja w kraju stawała się coraz gorsza pod względem swobód obywatelskich, a wiele osób pytało go, co to znaczy, więc zaczął używać nieocenzurowanego napisu. – Chciałem by mój protest wybrzmiał dosłownie – tłumaczył. Jak twierdzi, nikt go z tego powodu nie ścigał. Wiele razy spotykał patrole policji czy radiowozy, które na to nie reagowały. 

Wyborcza relacjonuje proces.

Problemy Janusza Zietkiewicza zaczęły się dopiero po tym, jak 27 czerwca pojawił się w tej koszulce na odsłonięciu pomnika Jana Szyszki w Jarocinie. W sądzie pan Janusz nazwał pomnik “samowolą budowlaną”. Twierdził, że prowadził tam niemy protest przeciw rządowi oraz “szkodnikowi środowiska naturalnego”, jakim jego zdaniem był minister Szyszko. – Stałem cicho, otoczony kordonem policjantów. Gdy wracałem przez park, podszedł do mnie patrol. Policjanci z ubolewaniem zażądali, żebym się wylegitymował. Tłumaczyli, że dostali taki rozkaz – zeznawał. 

Jarocinianin podał im dokumenty. Po spisaniu został puszczony bez słowa. Po kilku tygodniach dostał wezwanie na komendę. Żądano wyjaśnień i chciano mu wręczyć mandat, ale odmówił jego przyjęcia, jak i składania wyjaśnień. W tym samym czasie inna policjantka chciała mu wręczyć kolejny mandat – za ten sam napis na samochodzie, którym przyjechał pod komendę. Odmówił przyjęcia również tego mandatu. 

Na początku listopada otrzymał z sądu wyrok, wydany bez jego udziału w rozprawie, w trybie nakazowym zapłaty 130 zł: za koszulkę i samochód po 50 zł oraz 30 zł za koszty sądowe. Napisał więc odwołanie.  

Wyjaśniam pochodzenie słowa “jebać”, które w staropolskim języku znaczyło “bić”. – Dlaczego policja mnie nie zatrzymała, ani nie poinstruowała podczas odsłonięcia pomnika, tylko wiele tygodni później?

To, że noszę taki napis, nie oznacza, że jestem człowiekiem niekulturalnym i lubię używać wulgarne słowa. To słowo określające obecny rząd. Protest przeciw bucie, arogancji, skłócaniu narodu i ograniczaniu wolności słowa przez rząd. Nie zgadzam się z tym. To jest mój indywidualny protest – podkreślał.

Adwokat Roman Kornalewicz w mowie końcowej bronił swojego klienta


-Nie chodzi tu o używanie wątpliwych słów. Chodzi o wolność słowa, wolność wyrażania poglądów politycznych, a przede wszystkim prawo do wyrażania ostrego sprzeciwu wobec władzy, która, jak stwierdzają w wyrokach sądy powszechne, narusza prawo i pozostaje w tym bezkarna. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy obywatel może wyrażać swój sprzeciw w takiej formule.

Język ewoluuje i zaczynamy niektóre słowa akceptować w przestrzeni publicznej – mówił. Zacytował wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z września 2018 roku: “wulgaryzmy stały się tak powszechne, iż można zwątpić w sens kryminalizacji ich używania”.

– W pewnych warunkach takie zachowanie może być uznane za nieszkodliwe. Ma to miejsce, kiedy obywatel sprzeciwia się władzy, która narusza przepisy prawa i pozostaje bezkarna. Proszę sąd, by nie traktował Janusza Ziętkiewicza jak pospolitego przestępcę, tylko prodemokratycznego aktywistę, broniącego swobód obywatelskich.

Przyuczająca się do zawodu Sędziego asesorka orzeka o winie aktywisty

Asesorka sądowa Karolina Kiejnich-Kruk zgodziła się z argumentacją pisowskiej policji i uznała protestującego za winnego. Zmniejszyła jemu jednak mandat karny z 200 do 50 zł, zwalniając również z kosztów sądowych. 

W ustnym uzasadnieniu powoływała się “na kulturę i szacunek do języka polskiego” oraz ochronę dzieci czy młodzieży przed wulgaryzmem. 

Spraw o używanie wulgaryzmów jest bardzo wiele. – Nie ma tygodnia, by takiej nie było. Zwracam uwagę, że nie ma sprzeciwu społecznego wobec karania za wulgaryzmy pospolitych przestępców. Podkreślam, że nieposłuszeństwo obywatelskie wiąże się z gotowością poniesienia kary za ten sprzeciw.

Moim zdaniem sąd nie może być pobłażliwy dla osób, które używają takich słów w kontekście politycznym. Nie chcemy chyba doprowadzić do sytuacji, że bezprawiem odpowiadamy na bezprawie. W jakim kierunku to zmierza? Jeśli taka agresja słowna staje się normą, to czy następna będzie agresja fizyczna? – pytała filozoficznie ucząca się do zawodu Sędziego asesorka.

Będzie apelacja

Po rozprawie Janusz Ziętkiewicz zapowiedział apelację. – Ten wyrok jest niesprawiedliwy, napisany pod dyktando władz – twierdzi. Dodał, że nie spodziewał się wygranej w jarocińskim sądzie. 

– Jestem oczywiście za tym, by protesty odbywały się z klasą, bez używania wątpliwych etycznie słów. Uważam jednak, że w tym konkretnym przypadku pan Janusz, czyniąc to w szczytnym celu, nie powinien zostać ukarany mandatem – powiedział mediom pełnomocnik.

Do sprawy będziemy wracać.

Źródło: wyborcza.pl, zdjęcie: wyborcza.pl

2 komentarzy “Pisowska policja żąda karania za noszenie koszulki z napisem Jeb** PiS. Asesor Sądowy Karolina Kiejnich-Kruk w pierwszej instancji uznaje winę aktywisty.”

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tymczasem na Twitterze:

Pisowska policja żąda karania za noszenie koszulki z napisem Jeb** PiS. Asesor Sądowy Karolina Kiejnich-Kruk w pierwszej instancji uznaję winę aktywisty. https://www.czasfinansow.pl/pisowska-policja-zada-karania-za-noszenie-koszulki-z-napisem-jeb-pis-asesor-sadowy-karolina-kiejnich-kruk-w-pierwszej-instancji-uznaje-wine-aktywisty/

Były szef wydziału drogówki zatrzymany za jazdę po pijanemu https://www.czasfinansow.pl/byly-szef-wydzialu-drogowki-zatrzymany-za-jazde-po-pijanemu/

ZUS rocznie wydaje 50 milionów na pensje dla zatrudnianych radców prawnych, a jednocześnie wydaje miliony na zewnętrze kancelarie adwokackie https://www.czasfinansow.pl/zus-rocznie-wydaje-50-milionow-na-pensje-dla-zatrudnianych-radcow-prawnych-a-jednoczesnie-wydaje-miliony-na-zewnetrze-kancelarie-adwokackie/

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

Reklama #30

Reklama #15

Reklama #16

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły