piątek 3 lutego 2023

NA CZASIE:

Poprzednie
Następne

UOKiK tłumaczy się NIK tak jak niesłusznie karani przedsiębiorcy tłumaczyli się Urzędowi

210.9K odsłon
11K

Reklama #11

Reklama #12

Reklama #12

Najwyższa Izba Kontroli wydała druzgocącą ocenę działalności Marka Niechciała i jego urzędników w sprawie firmy GetBack. Marek Niechciał tłumaczy się Marianowi Banasiowi w sposób, w jakim wielu skrzywdzonych działalnością Urzędu przedsiębiorców tłumaczyło się jemu. Wtedy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bezlitośnie i arogancko uznawał takie wyjaśnienia przedsiębiorców za nieistotne, niewiarygodne i nieważne. Teraz sam oczekuje, że Prezes NIK inaczej potraktuje jego wyjaśnienia.

UOKiK jest tworem, który robi wiele dobrego dla konsumentów. Niestety zdarzają się mu coraz częściej decyzje, które są wątpliwe nie tylko pod względem dobrych obyczajów, etyki, moralności, a nawet są sprzeczne z prawem. W Sądach upada coraz więcej niezgodnych z prawem decyzji poszczególnych prezesów tego urzędu.

UOKiK przyzwyczaił przedsiębiorców do tego, że wydaje decyzje z naruszeniem prawa. Najbardziej kontrowersyjna decyzja Prezesa Marka Niechciała dotyczy wymuszenia na firmie windykacyjnej One Debt wycofania prawomocnych nakazów zapłaty, wydanych przez niezawisłych sędziów. Eksperci oceniają, że to poważne złamanie prawa, ponieważ prawomocnie zasądzonych wyroków niezawisłych sędziów nikomu, nawet Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nie wolno podważać.

Anna Dąbrowska-Hanas z UOKiK w audycji Polskiego Radia “Za, a nawet przeciw” z dnia 1 kwietnia 2015 powiedziała, że Prezes Urzędu stara się działać zgodnie z prawem podejmując każdą decyzję.

Zastępca Dyrektora Departamentu Prawnego tymi słowami wprost przyznała, że Urząd w swoich decyzjach stara się przestrzegać prawa. Tymczasem wobec kontrolowanych przedsiębiorstw wymaga bezsprzecznego przestrzegania prawa. Oznacza to, że co do zasady urzędnicy odpowiedzialni za ochronę konkurencji i konsumentów przyjmują do wiadomości możliwość złamania prawa w celu uwiarygodnienia tez stawianych w swoich decyzjach. Anna Dąbrowska-Hanas przyznała, że jeśli Prezes Urzędu dopuści się złamania prawa to przedsiębiorcy mają wtedy możliwość pozwania UOKiK o naruszenie dóbr osobistych, a nawet złożyć zawiadomienie o pomówienie. Dodaje jednak, że warunkiem koniecznym do osiągnięcia sukcesu na takiej drodze prawnej jest złamanie prawa przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Eksperci wielokrotnie alarmowali, że Urząd przekracza swoje kompetencje, a zdanie to często popierają Sądy, które ostatecznie albo unieważniają decyzje, albo uznają, że wyznaczona kara była nieadekwatna do zarzucanego czynu, nadmierna lub przesadzona. Ten stan rzeczy jest praktykowany do dzisiaj przez kolejnych prezesów tego urzędu. W odniesieniu do afery firmy windykacyjnej GetBack prezes Najwyższej Izby Kontroli także dopatrzył się szeregu błędów i niedopełnienia obowiązków przez Marka Niechciała i podwładnych mu urzędników.

– Chciałbym podkreślić, że NIK uznał działania prezesa UOKiK związane z tzw. „aferą GetBack” za zasadne, jak również pozytywnie ocenił działania i współpracę z organizacjami poszkodowanych obligatariuszy. Nie zgadzamy się jednak z zarzutami NIK, które zostały nam przedstawione po kontroli – np. niewydania decyzji tymczasowej w postępowaniu dotyczącym windykacji, co nie znajduje oparcia w obowiązującym stanie prawnym, jak i ustalonym stanie faktycznym. Przedsiębiorca w toku postępowania dobrowolnie zmienił procedury dochodzenia należności. Spółka zaniechała stosowania tych praktyk w związku z tym nie było prawnej możliwości do wydania decyzji tymczasowej – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Jak widać tłumacząc się Prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Marek Niechciał uznał w sprawie GetBack wyjaśnienia windykatora za wiarygodne i dlatego nie ostrzegł już w 2017 roku konsumentów, których miał za zadanie chrobić, o tymczasowej decyzji chociażby w zakresie “Rzecznika Praw Dłużnika”. Mimo, że w czerwcu 2017 krytycznie na ten temat dla Gazety Wyborczej wypowiadali się jego podwładni. Wtedy zdecydował, że warto skrytykować ten projekt w mediach, ale nie jest on warty tymczasowej decyzji, która już w czerwcu 2017 mogła być wydana i być może sprawiłaby wtedy, że od czerwca 2017 mniej konsumentów zainwestowałoby oszczędności swojego życia w obligacje GetBack.

Nie zgadzamy się również z zarzutem dotyczącym czasu reakcji. Urząd zareagował bardzo szybko – już kilka dni od pierwszych doniesień prasowych o problemach z tymi obligacjami rozpoczęliśmy kontrole w biurach GetBack w Warszawie i we Wrocławiu. Zadziałaliśmy zanim trafiły do nas jakiekolwiek skargi oraz przed komunikatem KNF w tej sprawie – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. – Nie zignorowaliśmy anonimowego zawiadomienia, na które powołuje się NIK. Dotyczyło ono mechanizmów finansowych działania GetBack, jednak ich wyjaśnienie wykraczało poza nasze kompetencje – ich ocena leżała w gestii innych organów i instytucji, do których to pismo zostało również skierowane. Tylko jedna opisywana przez sygnalistę kwestia mieściła się w naszych kompetencjach – chodziło o działania windykacyjne GetBack. Sygnał w związku z tym został włączony do akt toczącego się już postępowania dotyczącego windykacji, które już urząd prowadził – dodaje Niechciał.

Pierwsze sygnały zaczęły napływać do urzędu w maju 2018 r., a postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte miesiąc wcześniej. – Wiem, że wiele osób liczy na rychłe zakończenie postępowania przeciwko GetBack. Prowadziliśmy na ten temat rozmowy z nadzorcą sądowym i zgodnie z obowiązującymi przepisami z ostatecznym rozstrzygnięciem jesteśmy zmuszeni zaczekać na to aż postanowienie Sądu Rejonowego we Wrocławiu o zatwierdzeniu układu w sprawie GetBack stanie się prawomocne. Rozstrzygnięcia, jakie możemy orzec w decyzji, zależą od tego, czy układ wejdzie w życie. Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby były korzystne dla poszkodowanych obligatariuszy – dodaje Niechciał.

Prezes UOKiK tłumaczy się w sposób, za który sam karcił przedsiębiorców w swoich decyzjach. Był wtedy bezlitosny i nie obchodziły go takie tłumaczenia, a w dodatku uznawał je za mało wiarygodne. Trudno w tej konkretnej sprawie nie przyznać racji Najwyższej Izbie Kontroli, tym bardziej, że w toku są kolejne postępowania, w których przedsiębiorcy – takie jak największe polskie banki, czy firmy telekomunikacyjne – nie zgadzają się z tezami, które mają uwiarygadniać krzywdzące ich decyzję tego Urzędu.

Warto odnieść się tutaj do praktyk samego Prezesa Marka Niechciała. Mimo, że dane przedsiębiorstwo zaniechało jakieś zarzucanej praktyki to UOKiK i tak nakładał na nie karę. Takie praktyki mogły być powodem dla którego prokuratura prowadzi dochodzenia w sprawie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych, czyli o przestępstwo z art. 231 kodeksu karnego, wobec urzędników UOKiK.

Zdjęcie z grupy Poszkodowani Obligatariusze Getbacku z facebooka

Tak było w przypadku Getback i “Rzecznika Praw Dłużnika”. Nie można tych tłumaczeń uznać za wiarygodne, skoro sam obwiniony praktykował karanie przedsiębiorstw za praktyki z przeszłości. Można zatem domniemywać, że padł on ofiarą własnych praktyk, za które słusznie ukarała Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów Najwyższa Izba Kontroli.

Co sądzisz na ten temat?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązanie artykuły

Związek Przedsiębiorstw Finansowych przeciwny drastycznej regulacji branży pożyczek przez UOKiK

Dlaczego na konsumencie nie robi wrażenia groźba kary ani 5 tysięcy, ani 30 tysięcy złotych za złamanie kwarantanny?

Szybka ścieżka egzekucji kar za naruszania obywatelskiej solidarności łamie prawa konsumenta

Intrum wycofuje się z przewodnictwa Rady Polskiego Związku Zarządzania Wierzytelnościami?

Związek windykatorów traci najważniejszych członków

Czy akcja #nieklammedyka to pokłosie działalności UOKiK-u przez ostatnie 10 lat?

Czy UOKiK złamał prawo przy ochronie konsumentów? – NIK miażdży działalność Marka Niechciała

Prokuratura znów uderza w Najwyższą Izbę Kontroli. Zatrzymano dyrektora NIK pod zarzutem nakłaniania szefową KAS do wyjawienia informacji o śledztwie w sprawie Mariana Banasia.

Poważne zmiany w komisji etyki związku windykatorów

Poprzednie
Następne

2120 odsłon

Czy UOKiK i Tomasz Chróstny też od Orlenu usłyszą by z kontrolą wypier…?

Orlen nie tylko odmówił kontrolerom Najwyższej Izby Kontroli wykonania obowiązków służbowych, ale zgłosił ich do prokuratury. Koncern zarządzany przez Daniela Obajtka uznał, że NIK nie ma podstawy prawnej do kontroli, a urzędnicy dopuścili się przestępstwa przekroczenia uprawnień. Czy gdy Orlen będzie kontrolowany przez urzędników UOKiK to też ich tak potraktują?

Jak informowało Radio Zet, w Ministerstwie Aktywów Państwowych, Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej ma być prowadzona kontrola dotycząca bezpieczeństwa paliwowego w sektorze naftowym oraz fuzji PKN Orlen z Lotosem i PGNiG. Spółka ma jednak uniemożliwiać kontrolerom NIK przeprowadzenie rzetelnej kontroli, blokując dostęp do podstawowych dokumentów.

Radio ZET dotarło do pisma szefa NIK Mariana Banasia skierowanego do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Prezes NIK pisze w nim, że kontrolerzy próbowali już wielokrotnie podjąć kontrolę w PKN Orlen i Fundacji Orlen, jednak pełnomocnicy spółki odmawiali kontrolerom możliwości podjęcia czynności. Według Radia Zet, kontrolerzy są zastraszani przez koncern doniesieniami złożonymi do prokuratury.

Nie ma żadnej podstawy prawnej, żeby Najwyższa Izba Kontroli miała kontrolować PKN Orlen — powiedział w środę prezes koncernu Daniel Obajtek, poproszony o komentarz do informacji o niewpuszczeniu kontrolerów NIK do Orlenu.

“Chciałbym, żeby NIK nie łamał prawa. (…) Mam cztery opinie kancelarii, które mają wysoką renomę, że NIK ma kontrolować środki publiczne. (…) Nie ma żadnej podstawy prawnej i takie opinie prawne mamy, żeby NIK miał nas skontrolować” — powiedział Daniel Obajtek na antenie TVP Info.

“Dam panu przykład, jeżeli Skarb Państwa kupiłby w Shellu-u jedną akcję, to też pan Banaś z NIK-em wszedłby do Shell-a, żeby kontrolować Shell-a? Skarb Państwa, zgodnie z kodeksem spółek ma te same prawa, co każdy inny akcjonariusz i wpuszczając NIK, złamałbym prawo. Ja bym wtedy złamał prawo, mając te opinie, więc Najwyższa Izba Kontroli w żadnym wypadku nie ma w tym przypadku racji”

Czy Orlen tak samo potraktuje urzędników z UOKiK? Wątpliwie, ale trzeba pamiętać, że prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest bezpośrednim podwładnym Premiera Mateusza Morawieckiego. W przeciwieństwie do Mariana Banasia, który podlega Sejmowi. Pisowski nominant na szefa urzędu antymonopolowego bez zgody swojego szefa z nowogrodzkiej raczej nie wyda żadnej decyzji, czy nie rozpocznie kontroli, która mogłaby być problemem dla partii.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tymczasem na Twitterze:

Warto pamiętać, że Baltic Pipe jest odnogą niemieckiego rurociągu i decyzją PiS i Zjednoczonej Prawicy w pełni jest zależny od Niemców… czy jak to mówią politycy PiS… od potomków nazistów… złośliwi internauci: „to nazi pipe” 🤷‍♂️

Ziobro pokazał palec Lichockiej PiS w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym. Teraz Rząd błaga opozycję o ratunek. https://www.czasfinansow.pl/ziobro-pokazal-palec-lichockiej-pis-w-sprawie-ustawy-o-sadzie-najwyzszym-teraz-rzad-blaga-opozycje-o-ratunek/

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

Reklama #30

Reklama #15

Reklama #16

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły