wtorek 4 października 2022

Artykuł znajduje się poniżej pod naszym twitterem i facebookiem. Prosimy polub nas na twitterze i facebooku, natomiast aby przeczytać artykuł skroluj w dół.

Tymczasem na Twitterze:

A wystarczyło przestrzegać prawa. To i wyroki nie byłyby uchylane, a UE wypłacałaby KPO i kar nie naliczała. Ale jak się robi prawo geszeftami z Funduszu Sprawiedliwości to takie są potem efekty…

e-wrzosek #FBPE🇪🇺🇵🇱🏳️‍🌈#FundamentalRights@e_wrzosek

Minister. Chyba Sprawiedliwości.
Polska ad 2022

Tymczasem na Facebooku:

Komornik zlicytował Cezarego Gmyza za pomówienie?

1 107 odsłon
1K

Reklama #11

Reklama #12

Reklama #12

Cezary Gmyz po kilkuletniej walce w Sądzie przegrał i został uznany winnym naruszenia dóbr osobistych Leszka Szymowskiego. Sprawa sięga roku 2012, w którym to Gmyz, obecnie korespondent TVP w Niemczech, opublikował artykuł “Próba zastraszania w obronie nierzetelnej książki” w Rzeczpospolitej. Gmyz napisał w tekście, że wydawca książki Leszka Szymowskiego “Agenci SB kontra Jan Paweł II” próbował zastraszyć dziennikarza “Rz”, żeby nie napisał o niej krytycznego artykułu.

“Gdy dziennikarz »Rz« zaczął zbierać informacje na jej temat na spotkanie zaprosił go wydawca pozycji Jan Piński. Podczas rozmowy poinformował, że Szymowski, gdyby ukazały się niepochlebne informacje na jego temat, zamierza w tygodniku »Angora« ujawnić rzekomą współpracę Cezarego Gmyza z UOP na początku lat 90. Próba zastraszenia tylko przyspieszyła publikację artykułu przestrzegającego przed książką” – napisał Gmyz.

Cezary Gmyz przekonywał Sąd, że nie był autorem tego artykułu. Sąd dał wiarę tym wyjaśnieniom i w styczniu 2014 oddalił powództwo. Wtedy Leszek Szymowski okazał Sądowi dowód w postaci zaświadczenia wydawcy Rzeczpospolitej, że to właśnie Gmyz jest autorem tego artykułu. Sąd jednak uznał wówczas, że nie uza tego dowodu, gdyż został on zdobyty w sposób nielegalny. W 2016 roku Sąd wrócił do sprawy i wydał wyrok nakazujący przeprosiny i zapłatę kosztów sądowych. Gmyz wniósł apelację, ale również zakończyła się dla niego niekorzystnie. W 2017 roku Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok. Pozwany wyroku nie wypełnił.

Nie wykonałem wyroku dlatego, że nigdy nie opublikowałem w żadnej gazecie pod swoim nazwiskiem czegoś, co byłoby kłamstwem. Publikacja wyroku sądowego de facto byłaby publikacją pod moim nazwiskiem rzeczy fałszywych – powiedział Gmyz portalowi press.pl

Wtedy wszczęta została egzekucja, w wyniku której Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił o publikacji przeprosin na rzecz Szymowskiego. Publikacja kosztowała 32 tysiące złotych. W związku z powyższym aktualnie wobec Cezarego Gmyza prowadzone jest postępowanie egzekucyjne w celu odzyskania wyżej wskazanego kosztu publikacji zasądzonych przeprosin.

Kreatywność pana Cezarego Gmyza jeżeli chodzi o unikanie wykonywania wyroków sądu jest szeroka, spodziewam się niespodzianek. Z najwyższym niesmakiem obserwuję, jak na każdym kroku standardy nie tylko dziennikarskie, ale i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości narusza człowiek, który sam siebie usiłuje przedstawiać jako sumienie dziennikarstwa – komentuje dla Wirtualnemedia.pl Leszek Szymowski.

W dniu 1 kwietnia 2019 na portalu WirtualneMedia.pl ukazał się artykuł, z którego wynikało, że Komornik w ramach prowadzonej egzekucji zajął mieszkanie Cezarego Gmyza w celu oszacowania jego wartości i wystawienia na licytację. Jednocześnie Komornik zajął świadczenia i rachunki bankowego należące do dłużnika.

To dla mnie bolesne, bo nie lubię mieć długów. Kłamstwem jest, że unikam płacenia. Nie mam ani grosza, więc pewnie dlatego komornik uznał, że może zająć moje mieszkanie. To draństwo, które miało zostać zniesione ustawą antylichwiarską – powiedział Cezary Gmyz portalowi Wirtualnemedia.pl

Pierwszy o tej sprawie napisał w dniu 30 marca 2020 portal wiesci24.pl, który zasugerował, że egzekucja z rachunków bankowych Gmyza okazała się niewystarczająco do zaspokojenia należności. Wobec czego zajęto też nieruchomości, a obecnie biegły szacuje jej wartość dla potrzeb przyszłej licytacji. Jak podaje portal pierwsza licytacja rozpocznie się o 75% wartości wskazanej przez biegłego. Ten z kolei ma – jak podaje wiesci24.pl – 6 tygodni na wykonanie swojej pracy.

Z kolei dla portalu press.pl Gmyz powiedział:

Kancelaria komornicza przysłała moim adwokatom pismo, z którego jednoznacznie wynika, że egzekucja z moich kont była egzekucją skuteczną i komornik nie zamierza zajmować mi mieszkania – mówi Cezary Gmyz. – Do zera sczyszczone zostały wszystkie moje konta, łącznie z tym, z którego korzystam z żoną do spłaty kredytu i konto firmowe, z którego opłacam pracowników produkujących program dla Instytutu Pamięci Narodowej.

Nie jest jasne o jakie zapisy ustawy antylichwiarskiej chodziło Cezaremu Gmyz. Nie jest też zrozumiałe co walka z lichwą ma wspólnego z licytacją nieruchomości za niewykonany wyrok nakazujący dłużnikowi dokonać zapłaty.

Wyjaśnieniu wymagają informacje podane w tej sprawie przez wiesci24.pl – gdyby w Polsce nie panował czas epidemii to przedstawiony scenariusz egzekucji z nieruchomości mógłby być możliwy. Zaznaczyć jednak trzeba, że Rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził nowelizację ustawy o egzekucji komorniczej w wyniku której jest ona zakazana jeżeli suma długów obsługiwanych przez komornika nie przekracza 20% wartości wyceny nieruchomości przez biegłego. Oznacza to, że jeżeli dług wynosi 32 tysiące złotych to nieruchomość musi być o wartości nie większej niż 160 tysięcy złotych, aby ta egzekucja mogła być wykonana. Trudno uwierzyć, że mieszkanie Cezarego Gmyza warte by było tylko 160 tysięcy złotych. Jeśli nieruchomość warta jest więcej to komornik nie mógłby jej spieniężyć do czasu, aż pojawią się inni wierzyciele, dzięki którym suma długów urośnie do poziomu, który przekroczy 20% wartości nieruchomości. Wobec czego już w tym zakresie ustalenia wiesci24.pl się nie zgadzają.

Drugą wątpliwością, że prezentowany przez portal scenariusz jest możliwy do realizacji, jest fakt, że na czas trwania epidemii Komornicy Sądowi wstrzymali wszelkie licytacje nieruchomości, egzekucje z nieruchomości oraz eksmisje. Resort Zbigniewa Ziobro chciałby, aby ten stan trwał jeszcze przez kilka miesięcy po oficjalnym zakończeniu się epidemii. Chce, aby ludzie mieli szansę stanąć na nogi. Ministerstwo Sprawiedliwości ograniczyło również działalność Sądów w czasie trwania problemu koronawirusa w Polsce, a to znaczy, że i współpraca z biegłymi jest w tym zakresie bardzo ograniczona.

Zaprezentowany scenariusz jest mało realny do spełnienia. Tym bardziej, że Gmyz poinformował press.pl, że egzekucja z jego rachunków bankowych była skuteczna. Być może doszło do rutynowego zajęcia nieruchomości, natomiast podjęcie przez komornika działań w celu zlecenia biegłemu wyceny pod przyszłą licytację wydają się wątpliwe.

W październiku 2019 roku Cezary Gmyz, wykonując inny wyrok sądu, przeprosił Szymowskiego na łamach “Gazety Polskiej Codziennie” publikując tam następującą treść: “W 2013 r. na portalach społecznościowych, podczas spotkań autorskich oraz w mediach, w tym w »Gazecie Polskiej Codziennie« rozpowszechniałem nieprawdziwe i naruszające dobra osobiste pana Leszka Szymowskiego informacje, jakoby pan Leszek Szymowski pomawiał mnie o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL oraz jakoby pan Leszek Szymowski znany był z nierzetelnych tekstów i został usunięty z kilku redakcji za publikowanie nieprawdziwych informacji”

Gmyz informował, że prosił wydawcę Rzeczpospolitej czy może opublikować przeprosiny za darmo, ale nie uzyskał zgody. Wobec czego wtedy komornik sądowy musiał za niego wykonać ten wyrok, oczywiście na jego koszt. Czy przeprosiny w Gazecie Polskiej Codziennie coś kosztowały Cezarego Gmyza? Nie mamy w tej sprawie żadnej informacji. Ostatecznie kwestia tej egzekucji komorniczej została wyjaśnione, a według wyjaśnień podanych mediom przez Cezarego Gmyza dług został spłacony całkowicie.

Co sądzisz na ten temat?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Powiązanie artykuły

Dlaczego na konsumencie nie robi wrażenia groźba kary ani 5 tysięcy, ani 30 tysięcy złotych za złamanie kwarantanny?

Związek Policjantów chce ścigać obywateli za krytykę

Szybka ścieżka egzekucji kar za naruszania obywatelskiej solidarności łamie prawa konsumenta

Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy

Wraca afera hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości. Były wiceminister złożył akt oskarżenia i żąda zniesienia immunitetu posłanki.

Siewcy Hejtu. Tam pracuje sama patologia, alkoholicy i złodzieje. Sędzia Joanna Żelazny: nie ma pomówienia

Siewcy Hejtu. Sędzia Anna Borkowska “tam pracują złodzieje i alkoholicy” nie jest pomówieniem. Znikoma szkodliwość.

W czasie epidemii komornicy nie dostaną nowych spraw, tylko skarbówka będzie doić konta konsumentów

MOBBING: Czy Sąd stanął po stronie mobberów – nazywanie pracownika niedorobioną małpą obiektywnie nie poniża i nie zniesławia

Poprzednie
Następne

3 thoughts on “Komornik zlicytował Cezarego Gmyza za pomówienie?”

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

47 479 odsłon

Siewcy hejtu: Sędzia Krzysztof Głowacki – nazwanie niedorobioną małpą nie jest pomówieniem, ani zniesławieniem.

Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Krzysztof Głowacki wydał przełomowy wyrok o sygn. akt IV Kz 525/21. Prawomocnie osądził, że nazywanie pracowników niedorobionymi małpami obiektywnie nie poniża, ani nie pomawia i nie zniesławia. W dodatku Sędzia Sądu Okręgowego rozpatrujący apelacje w sprawach karnych nie odróżnia emaila wysłanego na skrzynkę pocztową od wpisu na forum internetowym.

Wyrok z pewnością stanie się wyznacznikiem zasad dobrych praktyk i nowych powszechnie oczekiwanych zachowań społecznych, gdyż żaden pracownik żadnej firmy prawomocnie i obiektywnie dzięki temu Sędziemu nie można czuć się poniżony, czy pomówiony jeśli ktoś nazwie go niedorobioną małpą.

Zaznaczamy, że sprawa dotyczyła firmy, w której nie była zatrudniona inna osoba niż z tzw. białej rasy. Możliwe, że jeśli takie określenie dotyczyłoby pracownika o odmiennym kolorze skóry to Sędzia Krzysztof Głowacki uznałby to za poniżenie, ale pewności mieć nie można.

Sprawa dotyczyła określenia wobec pracowników firmy “niedorobione małpy”

Pomówiony złożył akt oskarżenia o przestępstwo pomówienia i zniesławienia takim określeniem. Jest to czyn opisany w art. 212 kodeksu karnego. Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia V Wydziału Karnego, a konkretnie Sędzia Magdalena Gabriel, umorzyła postępowanie uznając, że nazwanie pracownika niedorobioną małpą nie stanowi czynu zabronionego i nie jest ani pomówieniem, ani zniesławieniem.

Z tą oceną nie zgodził się oskarżyciel prywatny i odwołał się do Sądu Okręgowego IV Wydziału Karno-Odwoławczego. Jak poinformował nas czytelnik był pewny, że w obiektywny sposób Sąd Okręgowy przyzna mu rację, że nazwanie pracownika niedorobioną małpą jest czynem zabronionym.

Zdziwił się bardzo, gdy zapoznał się z uzasadnieniem Sędziego Krzysztofa Głowackiego. Wzburzony czytelnik uznając, że wymaga tego ważny interes społeczny zgłosił się do naszej redakcji z prośbą o interwencję społeczną. Niniejszym realizując misję ważnego interesu społecznego przekazujemy opinii publicznej tę bulwersującą sprawę.

“Niedorobiona małpa” obiektywnie nie zniesławia i nie powoduje utraty zaufania niezbędnego do wykonywania obowiązków pracowniczych

Okazuje się, że nazwanie pracownika niedorobioną małpą obiektywnie nie stanowi czynu zabronionego, gdyż jest to dozwolona krytyka, a pracownik jeśli wykonuje jakąś pracę to zdaniem Sędziego Krzysztofa Głowackiego musi się liczyć z taką krytyką i subiektywną opinią o sobie.

Jak uzasadnia Sędzia Sądu Okręgowego Krzysztof Głowacki:

“Analiza przedmiotowego maila oskarżonego, w kontekście całokształtu okoliczności faktycznych sprawy, doprowadziła Sąd I instancji do trafnego wniosku o braku działania oskarżonego w celu zdyskredytowania oskarżyciela i doprowadzenia go do utraty wobec niego zaufania, niezbędnego do prawidłowego wykonywania obowiązków pracowniczych w tym wypadku obowiązków dydaktycznych, poniżenia go w opinii publicznej.

Kontrola odwoławcza zaskarżonego orzeczenia nie wykazała, by Sąd Rejonowy procedując w sprawie, dopuścił się obrazy przepisów postępowania, w tym także tych, o których mowa w zażaleniu, bądź popełnił inne uchybienia takiego rodzaju, że dyskwalifikowałyby one trafność zaskarżonego rozstrzygnięcia”

Sędzia Krzysztof Głowacki przypomina w prawomocnym uzasadnieniu:

Przypomnieć należy, że przestępstwo zniesławienia polega na pomawianiu innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub działalności.

Przedmiotem tego przestępstwa jest zatem cześć określonego podmiotu – w niniejszej sprawie cześć człowieka.

Aby uznać, że doszło do przestępstwa zniesławienia należy wykazać, że treść pomówienia mogła dany podmiot poniżyć lub pozbawić zaufania ze strony innych osób.

i dodaje

Zauważyć przy tym trzeba, że zniesławienie z art.212§1 kk. jest przestępstwem umyślnym, które popełnić można zarówno w zamiarze bezpośrednim, jak i ewentualnym, tzn. gdy stawiający zarzut przewiduje możliwość poniżenia lub podważenia dobrego imienia innej osoby i się z tym godzi.

Tymczasem analiza treści przedmiotowego wpisu oskarżonego prowadzi do oczywistego wniosku, że wyraził on jedynie swoją subiektywną opinię dotyczącą postępowania oskarżyciela prywatnego.

Słusznie więc wskazał Sąd I instancji, iż mail skierowany przez n/n oskarżonego nie zawiera ustawowych znamion występku określonego w art.212 kk.

Konkludując Sędzia Krzysztof Głowacki prawomocnie osądza:

Celem krytyki, zastosowanej przez oskarżonego było wyłącznie wyrażenie własnej opinii, nie zaś poniżenie oskarżyciela prywatnego w opinii publicznej, a tylko wtedy można mówić o zniesławieniu, czy znieważeniu.

Reasumując, oskarżyciel prywatny nie może oczekiwać objęcia ochroną prawno-karną ze względu na negatywną – w jego ocenie – treścią skierowanego na jego adres mailowy treści krytycznych. Z pewnością musiał liczyć się z możliwością subiektywnego wyrażania opinii przez osoby.

Uzasadnienie moralnie naganne. Prowokuje do wyzwania pracowników od niedorobionych małp za zgodą Sędziego Krzysztofa Głowackiego

Trudno jest nie oprzeć się wrażeniu, że to postanowienie Sędziego Sądu Okręgowego Krzysztofa Głowackiego jest szkodliwe społecznie i krzywdzące dla interesu publicznego. Oto bowiem każdy od teraz może nazywać pracowników “niedorobionymi małpami” i bronić się później, że w imieniu Rzeczpospolitej tak osądził Sędzia Krzysztof Głowacki. Osoby oskarżane o mobbing będą mogły się powoływać na to uzasadnienie.

Z pewnością to uzasadnienie przyczynić się może do rozsiewania hejtu przez hejterów, a także do legalnego określania pracowników dowolnej firmy, a przypomnieć należy, że Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia czy Sąd Okręgowy to również są “firmy zatrudniające pracowników”, niedorobionymi małpami.

Dlaczego pracownicy firm muszą obiektywnie godzić się, że nikt ich nie pomawia i nie zniesławia nazywając ich niedorobionymi małpami?

Jak to może wynikać z uzasadnienia Sędziego Krzysztofa Głowackiego – ten kto wykonuje obowiązki służbowe w dowolnej firmie musi się liczyć z taką krytyką swojej pracy oraz subiektywnym wyrażaniem opinii o niedorobionych małpach. Co oczywiście dotyczy również Sędziego, który wydając takie uzasadnienie musiał się liczyć z krytyką i subiektywnym wyrażaniem opinii na swój temat.

Złośliwi mogliby zapytać pracowników Sądu, w którym orzeka Sędzia Krzysztof Głowacki, czy czują się niedorobionymi małpami? Jednak ze względu na szacunek do pracowników Sądu my tego nie zrobimy, gdyż powstrzymuje nas kultura osobista.

Na koniec należy wskazać, że Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Krzysztof Głowacki w treści uzasadnienia poświadcza nieprawdziwą informację jakoby akt oskarżenia dotyczył maili. Sprawdziliśmy i akt oskarżenia dotyczył wpisów na forum internetowym. Sędzia Krzysztof Głowacki nie rozróżnia emaila od wpisu na forum internetowym, a jego twierdzenia, że akt oskarżenia dotyczył maila wysłanego do oskarżyciela prywatnego są po prostu nieprawdziwe i fałszywe.

Z racji, że jest to Sędzia Sądu Okręgowego, a nie referent w podrzędnym Sądzie to należy wykluczyć omyłkę, gdyż wypisywanie głupot, czy też kłamstw, w uzasadnieniach w imieniu Sądu Okręgowego byłoby czynnością dyskwalifikującą takiego Sędziego z zaufania niezbędnego do możliwości wykonywania zawodu. Z całą pewnością dla niektórej części opinii publicznej treść tego uzasadnienia jest kompromitująca, nieprzyjemna i ośmieszająca samego Sędziego Krzysztofa Głowackiego.

Zdjęcie: PAP

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tymczasem na Twitterze:

A wystarczyło przestrzegać prawa. To i wyroki nie byłyby uchylane, a UE wypłacałaby KPO i kar nie naliczała. Ale jak się robi prawo geszeftami z Funduszu Sprawiedliwości to takie są potem efekty…

e-wrzosek #FBPE🇪🇺🇵🇱🏳️‍🌈#FundamentalRights@e_wrzosek

Minister. Chyba Sprawiedliwości.
Polska ad 2022

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

Reklama #30

Reklama #15

Reklama #16

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły