piątek 3 lutego 2023

NA CZASIE:

Poprzednie
Następne

Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy

27.6K odsłon
8K

Reklama #11

Reklama #12

Reklama #12

Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Joanna Żelazny wydała w dniu 17 luty 2020 postanowienie w zakresie odwołania firmy, którą ktoś pomówił na portalu GoWork że zatrudnia bandytów i złodziei. Mimo, że firma nie zatrudnia ani złodziei, ani bandytów to Sąd Okręgowy uznał, że wypowiadanie się o firmach w ten sposób nie stanowi przestępstwa zniesławienia i pomówienia w rozumieniu art. 212 kodeksu karnego. Tym samym przyznała rację Sędziemu Krzysztofowi Korzeniewskiemu, który pierwotnie uznał, że takie określenia nie pomawiają firmy wobec której są wypowiadane.

Do redakcji Czasu Finansów zgłosił się zbulwersowany skandalicznymi, jak to określił, postanowieniami Sądów, czytelnik. Jego zdaniem w sposób bardzo wyraźny widać, że wrocławskie Sądy zamiast walczyć z hejtem, czy mową nienawiści, wręcz można podejrzewać, rozzuchwalają hejterów to jeszcze większej agresji, pomówień, zniesławień i znieważeń. Zwrócił uwagę, że Sędziowie w sposób bardzo widoczny są stronniczy i dyskryminują przedsiębiorców, którzy w sposób legalny, zgodny z wolą ustawodawcy, chcą bronić swojego dobrego imienia na drodze postępowania sądowego.

Dlaczego Sędziowie zgadują zamiast opierać się o dowody?

Rzecz dotyczyła wpisu o treści “tak pracują złodzieje bandyci” na portalu GoWork pod jedną z firm. Sędzia Krzysztof Korzeniewski z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia uznał, że ten wpis nie zniesławia firmy tylko, że:

Analiza treści przedmiotowego wpisu nieznanej z imienia i nazwiska osoby prowadzi do oczywistego wniosku, że wyraził on jedynie swoją subiektywną opinię dotyczącą działań tejże firmy.

Z akt postępowania wynika, że Sędzia nie poczynił dowodu z ustalenia danych autora wpisu, aby ustalić, czy był on kiedykolwiek klientem tejże firmy. Bez żadnych dowodów uznał na podstawie anonimowego wpisu opublikowanego na specjalistycznym portalu dla pracowników, że autor jest klientem, który korzystał z usług tejże firmy. Klientem, a nie pracownikiem. Wobec czego jako klient tejże firmy opublikował subiektywną ocenę, że firma zatrudnia złodziei i bandytów. Dla Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego nie było nic niepokojącego w tej sytuacji i uznał, że bez przeprowadzenia dowodów wpis nie jest przestępstwem.

Sędzia Joanna Żelazny w uzasadnieniu potwierdzającym, że nazywanie firmy złodziejami i bandytami nie jest zniesławieniem pisze z kolei tak:

Jak trafnie przy tym wskazał Sąd I instancji, wpis nieznanej z imienia i nazwiska osoby, nie był może zbyt subtelny jednakże nie miał charakteru obelżywego, a jego autor opisuje okoliczności pracy: „złodziei i bandytów” który to co powszechnie wiadomo raczej dokonują czynów zabronionych w nocy. Jednocześnie podkreślić należy, że potencjalny klinet korzystający z usług, produktów określonego podmiotu, ma prawo przedstawić własną opinię i ocenę jego działalności. Reasumując, oskarżyciel prywatny nie może oczekiwać objęcia ochroną prawnokarną ze względu na negatywną – w jego ocenie – opinię wyrażoną przez jednego z użytkowników portalu GoWork, zwłaszcza, że jako osoba prawna spółka prowadzi działalność gospodarczą i musi liczyć się z możliwością subiektywnego wyrażania opinii przez osoby, które zetknęły się z jej działalnością.

pisownia oryginalna

Należy zwrócić uwagę, że Sędzia Krzysztof Korzeniewski z Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieści wydał pierwotnie postanowienie, że nazywanie publiczne firmy bandytami i złodziejami nie jest pomówieniem czy zniesławieniem tejże firmy. Raz jeszcze podkreślamy, że ani Sąd Rejonowy, ani Sąd Okręgowy nie przeprowadził żadnego dowodu na okoliczność czy autor wpisu rzeczywiście był klientem firmy, czy jest to tylko fantazja Sędziów. Zdaniem Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego:

W ocenie Sądu przedmiotowe w sprawie wypowiedzi, aczkolwiek stanowiące wyraz dezaprobaty wobec działań oskarżyciela prywatnego nie mają obiektywnie zniesławiającego charakteru. Tak bowiem nie sposób określić opisywanego sposobu komunikowania. Aczkolwiek, w obiektywnym ujęciu taki sposób komunikowania się może rzeczywiście być uznany za niewystarczająco subtelny.

Szeroko rozumiana opinia publiczna jeśli widzi w komentarzach na portalu GoWork opinie, że ktoś nazywa tę firmę bandytami i złodziejami to w sposób oczywisty wierzy, że ta firma popełniania przestępstw i kradzieże. Każdy kandydat do pracy w tejże firmie, który przed wysłaniem aplikacji chce sprawdzić reputację firmy zobaczy, że ma ona wizerunek przedsiębiorstwa, która zatrudnia bandytów i złodziei.

Czy kandydat do pracy zechce pracować w firmie, która ma opinię, że zatrudnia kryminalistów? Sądy jak widać nie widzą tej zależności.

Czy można uwierzyć, że dwoje Sędziów nie rozumie zasad funkcjonowania portalu GoWork?

Wymowne jest również to, że po lekturze postanowień można podejrzewać, że Sędziowie nie rozumieją zasad funkcjonowania portalu GoWork. Jest to portal, który służy do wymiany opinii o pracodawcach, a nie ich usługach, na co błędnie zwrócili uwagę Sędziowie.

Portal GoWork służy do tego, aby obecni i byli pracownicy wypowiadali się na temat warunków zatrudnienia w konkretnym przedsiębiorstwie. W ten sposób potencjalni kandydaci do pracy mogą sobie wyrobić opinię czy aplikować do pracy w danej firmie. Portal nie służy do ocen, jak to Sędziowie błędnie i bez żadnego dowodu uznali, usług świadczonych przez daną firmę wobec konsumentów. Takie stanowisko można przyjąć za właściwe tylko i wyłącznie wtedy, jeśli uzna się, że Ci konkretni Sędziowie nie mają żadnego pojęcia czym jest portal GoWork. Jeśli rzeczywiście nie mają wiedzy na temat portalu, w sprawie którego orzekają to powinni swoje braki w wiedzy uzupełnić chociażby poprzez przeczytanie jego regulaminu.

Być może nasz czytelnik błędnie ocenił, że Sędziowie taką wiedzę posiadają, a jeśli nie to się dokształcą w tym kierunku. Być może sam powinien dołączyć wydruki regulaminów portalu GoWork i pouczyć tych Sędziów o specyfice tej strony internetowej?

Konsument korzystający z usług firmy nie jest jej pracownikiem. Wydaje się to być oczywiste dla przeciętnego użytkownika portalu GoWork, ale z jakiegoś powodu wskazani w tym artykule Sędziowie nie mają o tym wiedzy.

Czy można w to uwierzyć, że Sędzia rzeczywiście nie ma pojęcia do czego służy portal GoWork? Nasuwa się pytanie dlaczego to co jest oczywiste dla przeciętnego użytkownika Internetu nie jest zrozumiałe dla dwóch Sędziów?

Jeszcze mniej zrozumiałe jest na jakim etapie dochodzi do legalizacji nazywania firm bandytami i złodziejami. Czytelnik złożył akt oskarżenia i zawnioskował by Sąd ustalił personalia autora, aby mógł on przed Sądem się bronić. Jak przekazał nam czytelnik wbrew nieudowodnionym twierdzeniom Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego oraz Sędzi Joanny Żelazny nie ma dowodu, że autor wpisu miał kiedykolwiek cokolwiek wspólnego z tą firmą. W ocenie czytelnika Sąd po prostu zgadywał bo nie przeprowadził dowodu, o który firma wnioskowała. Jeżeli autor wpisu nie miał z tą firmą nigdy nic do czynienia to bezsprzecznym jest, że dokonał pomówienia i zniesławienia tejże firmy.

Zastanawiające jest również dlaczego Sędziowie uwierzyli bezkrytycznie w treść wpisu anonimowego hejtera, ale nie dali wiary pokrzywdzonemu?

Dlaczego Sędziemu bardzo zależało, aby nie przeprowadzić dowodu z przesłuchania autora wpisu?

Co ciekawe zgodnie z przepisami Sąd ma obowiązek przekazać akt oskarżenia do Sądu właściwego. A tym jest zawsze Sąd z rejonu zamieszkania sprawcy. Oznacza to, że gdyby Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia wykonał wniosek złożony w akcie oskarżenia to po ustalenia personaliów sprawcy musiałby przekazać ten akt do Sądu odpowiadającego miejscowi zamieszkania oskarżonego. To tamten Sąd by rozstrzygał, po przesłuchaniu obu stron, czy doszło czy nie doszło do zniesławienia i pomówienia. Ustaliłby też wtedy to co zgadywali wrocławscy Sędziowie, a mianowicie, czy autor faktycznie jest klientem, który kiedykolwiek z usług tej firmy korzystał.

Wrocławski Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy z niezrozumiałych dla szeroko rozumianej opinii publicznej powodów zamiast ustalić sprawcę już na wczesnym etapie uznał, że nazywanie firm złodziejami i bandytami nie jest pomówieniem.

Nasz czytelnik twierdzi, że gdyby Sąd przeprowadził wnioski dowodowe to wtedy i dopiero wtedy mógłby osądzać czy autorem wpisu faktycznie był klient, który wyraża swoją opinię oraz czy działania tejże firmy rzeczywiście obiektywnie uprawniały oskarżonego do takich słów.

Wbrew zgadywaniom Sędziów wpisu nie dokonała osoba, która miała cokolwiek wspólnego z firmą?

Jak udało się dowiedzieć naszej Redakcji firma o której mowa złożyła ponad tuzin aktów oskarżenia na podobne wpisy. Te akty, które nie trafiły wskutek losowania do Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego Sąd uznał, że wpisy jednak obiektywnie są pomówieniami i skierowały wnioski do policyjnego biura zwalczania cyberprzestępczości o ustalenie danych autorów. Okazało się, że ani jeden z ustalonych autorów wpisów o tej firmie nigdy nie był jej klientem, nie miał z nią nic do czynienia.

Jaki jest powód, że ten Sędzia sprawia wrażenie, jakby ukręcał sprawie łeb, podczas gdy inni Sędziowie dopatrują się znamion czynów zniesławienia we wpisach? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi.

Wbrew zgadywaniu i forsowanym bez dowodów twierdzeniom Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego i Sędzi Joanny Żelazny, okazuje się, że osoby dodające wpisy pomawiające i zniesławiające tę firmę o przestępstwa nigdy w życiu nie doświadczyły z jej strony żadnych działań.

Rozżalony czytelnik jest przekonany, że gdyby Sędzia Krzysztof Korzeniewski przeprowadził wniosek dowodowy o ustalenie personaliów to autor tego wpisu również okazałby się taką osobą. Niestety Sędzia z jakichś powodów uznał, żeby nie zweryfikować swoich przekonań z materiałem dowodowym.

Czy Sędziowie walczą z hejtem w sposób pozorny i iluzoryczny?

Trudno znaleźć zrozumienie dla tych argumentacji Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego oraz Sędzi Joanny Żelazny. W dobie walki z hejtem najwyraźniej Ci Sędziowie nie uważają, aby wyzywanie od złodziei i bandytów, w sytuacji, w której obaj Sędziowie nie przeprowadzili dowodu na potwierdzenie, że to przedsiębiorstwo rzeczywiście zatrudnia bandytów i złodziei, że jest pomówieniem. Wydaje się to co najmniej wątpliwe moralnie i etycznie.

Jeszcze trudniej znaleźć zrozumienie argumentacji Sądu Okręgowego, pod którym podpisała się Sędzia Joanna Żelazny, że nocami pracują bandyci i złodzieje. W tym miejscu należy wskazać, że do redakcji Czasu Finansów zgłaszają się osoby, które założyły sobie konta na tzw. Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych, gdzie mają dostęp do procesów, w których są stronami. Praktyką Sądów Powszechnych jest wysyłanie maili osobom fizycznym w godzinach między północą, a trzecią nad ranem. Czyli w czasie, w którym Sędzia Joanna Żelazny uznała, że pracują bandyci i złodzieje.

Czy to znaczy, że pracowników Sądów Powszechnych Portalu Informacyjnego można też nazywać bandytami i złodziejami, skoro zgodnie ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, że parafrazując Sąd Powszechny musi liczyć się z możliwością subiektywnego wyrażania opinii przez osoby, które zetknęły się z jej działalnością?

Redakcja podejrzewa, że wtedy ani Sędzia Krzysztof Korzeniewski, ani Sędzia Joanna Żelazny nie mieliby aż tak wielkiej empatii, zrozumienia i tolerancji wobec “klientów Portalu Informacyjnego Sądów Powszechnych” jaką wykazali w tych dwóch postanowieniach.

Czy takie działanie Sądów pomaga zwalczać hejt w internecie, czy tylko rozzuchwala do jeszcze większej agresji skoro bezkarnie można każdy podmiot, a w rozumieniu postanowień Sędziów wyżej wskazanych również i wobec Sądów i samych Sędziów, w tak jak to określono “mało subtelny” sposób nazywać?

Odpowiedź na to pytanie zostawiamy czytelnikom.

Co sądzisz na ten temat?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

4 komentarzy “Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy”

  1. przedsiębiorca

    Wreszcie ktoś nagłaśnia temat tej zorganizowanej grupy przestępczej GoWork. Widać nieźle tym sędziom posmarowali

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązanie artykuły

Tłum tchórzy, wataha psów, antypolskie zachowania – Sędzia Anna Borkowska w sprawie Frasyniuka uznaje za dozwoloną krytykę funkcjonariuszy

Sędzia Joanna Żelazny: apelacja Józefa Piniora zakończona częściowym sukcesem

Sędzia Marcin Sosiński: Życie ludzkie wyceniam na 50zł!

Zbigniew Ziobro o Sędzi Annie Borkowskiej od sprawy Frasyniuka: tępe orzeczenie, wstyd mi za ten wyrok, kasta

Trybunał Konstytucyjny do Ministra Sprawiedliwości: nie szczuj!

Komornik zlicytował Cezarego Gmyza za pomówienie?

Kokaina na komendzie policji? Sędzia Magdalena Gabriel: znikoma szkodliwość społeczna, umarzamy

Paweł Kukiz i Jarosław Sachajko grożą Onetowi pozwem za naruszenie ich dóbr osobistych publikacją o korupcji politycznej

Zawiadomienie na Policję o groźbach nie pomogło. Kobietę zamordowano sześć dni po zgłoszeniu. Czy Policja znów zbagatelizowała zagrożenie wobec obywatela?

Poprzednie
Następne

2115 odsłon

Kokaina na komendzie policji? Sędzia Magdalena Gabriel: znikoma szkodliwość społeczna, umarzamy

Do redakcji CzasFinansow.pl zgłosił się czytelnik, który jak twierdzi padł ofiarą potrójnego gwałtu swoich praw. Najpierw bandyta ukradł jego tożsamość, imię, nazwisko i zdjęcie i wypisywał w internecie, że nasz czytelnik chodzi na kokainowe imprezy organizowane przez policjantów na komendzie. Następnie zgwałcił jego prawa Prokurator uznając, że ma miejsce brak czynu zabronionego. Na koniec zgwałcić jego prawa miała Sędzia Magdalena Gabriel, która uznała, że co prawda doszło do naruszenia jego praw, ale szkodliwość społeczna kokainowych imprez na posterunku policji jest znikoma. Sprawa umorzona… tak jak chciał tego prokurator.

To się w głowie nie mieści

Okazuje się, że renoma policjantów i polskiej Policji może być już tak niska, że nawet Sędziowie nie reagują na kokainowe imprezy organizowane przez funkcjonariuszy na komendzie Policji.

Do redakcji zgłosił się czytelnik, który okazał nam dokumenty od których jeży się włos na głowie. Nieznany bandyta ukradł tożsamość naszego czytelnika. Założył na jednym z portali społecznościowych konto o imieniu i nazwisku czytelnika, a następnie aby uwiarygodnić konto dodał też jedno z prawdziwych zdjęć tego człowieka.

Następnie zaczął wypisywać w internecie, że ten chodzi na kokainowe imprezy organizowane przez policjantów z jednej z komend we Wrocławiu. Czytelnik uznał, że to zaszło za daleko i złożył zawiadomienie do prokuratury o przestępstwo z art 190a paragraf 2:

Art. 190a. [Uporczywe nękanie. Kradzież tożsamości]
§ 1. 
Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. 
Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek, inne jej dane osobowe lub inne dane, za pomocą których jest ona publicznie identyfikowana, w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

§ 3. 
Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. 
Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Prokuratura niespecjalnie się przejęła, że na wrocławskiej komendzie policjanci organizują sobie imprezy z kokainą. Umorzyła postępowanie wobec braku znamion czynu zabronionego na szkodę czytelnika, zaś w sprawie narkotykowych imprez na posterunku w ogóle nie wszczęła żadnego postępowania, ani nie przesłuchała przedstawicieli wskazanej we wpisach komendy na okoliczności takich praktyk funkcjonariuszy publicznych.

Czytelnik się nie poddał i zaskarżył postanowienie Prokuratury. Sprawa trafiła do Sędzi Magdaleny Gabriel z Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieścia, która podtrzymała decyzję prokuratura. Sprawie nadano sygnaturę V Kp 820/22.

Sędzi Magdaleny Gabriel kokainowe imprezy na komendzie nie dziwią, a kradzieże tożsamości by takie rzeczy wypisywać mają znikomą szkodliwość społeczność

Czytelnikom CzasFinansów.pl może być znane imię i nazwisko Magdaleny Gabriel. W przeszłości opisywaliśmy historię czytelnika, który okazał nam dokumenty, że ta Sędzia wydała postanowienie o umorzeniu aktu oskarżenia o zniesławienie we wpisach od “niedorobionych małp”. Jak stwierdziła takie zwroty nie są czynem zakazanym i nie stanowią przestępstwa.

W podobnym tonie wypowiadała się o wpisach, w których ktoś znieważał i zniesławiał czytelnika, że jego rodzice byli gejami, a on sam został spłodzony podczas orgii. Sędzia Magdalena Gabriel uznała wtedy, że nie jest to naruszenia prawa bo w dzisiejszych czasach to nic złego mieć rodziców tej samej płci.

Jest to też Sędzia, która skazała Jacka Międlara za mowę nienawiści.

Teraz do panteonu swoich kontrowersyjnych wyroków dodała ten o kokainowych imprezach organizowanych przez policjantów.

W tej sprawie Sąd uznał, że doszło do przestępstwa kradzieży tożsamości, ale szkodliwość społeczna kokainowych imprez na komendzie policji w ocenie Magdaleny Gabriel jest znikoma, a więc słusznie sprawę umorzono. Nadto w ocenie Sędzi należy ten wpis oceniać w kategoriach żartu i żadna krzywda ofierze się nie stała, że ktoś wypisuje, że chodzi na kokainowe imprezy z policjantami.

W ocenie Sądu w miejscu, w którym doszło do publikacji wpisów pod imieniem, nazwiskiem i zdjęciem naszego czytelnika, wiadomo było, że są to żarty, a więc wszystko jest w porządku i takie zachowanie w ocenie Sędzi Magdaleny Gabriel nie zasługuje na karę. Co najwyżej można je krytykować w kategoriach poziomu tego żartu.

Czytelnik jest rozgoryczony i czuje się znieważony takim stanowiskiem Sądu

Pyta czy Sędzia Magdalena Gabriel byłaby też taka tolerancyjna gdyby na forum, w którym oceniani są sędziowie, ktoś podszyłby się pod nią i wypisywał, że chodzi na kokainowe balety na posterunek policji, alb gdyby ktoś wysyłał serduszka do osób, które osądza na rozprawach? Czy wtedy też byłyby to dla niej co najwyżej niesmaczne żarty?

Jak twierdzi jest on rozczarowany wymiarem sprawiedliwości. Czytelnik jest przekonany, że gdyby chodziło o Magdalenę Gabriel to by się wściekła i natychmiast skorzystała z przywileju sędziowskiej kasty, a mianowicie z przepisu kodeksu karnego o znieważaniu funkcjonariusza publicznego.

Redakcja nie potrafi ocenić słuszności przypuszczeń czytelnika

Zostawiamy to ocenie szeroko rozumianej opinii publicznej.

Z drugiej strony może nie powinno dziwić postanowienie wydane przez Sędzię Magdalenę Gabriel w imieniu Rzeczpospolitej skoro ta sama Rzeczpospolita przekonuje społeczeństwo, że Komendant Główny Policji odpalający granatnik na komendzie to też jest coś normalnego i to sam Komendant jest tu pokrzywdzonym, a nie sprawcą?

Faktem jednak jest, że Prokuratorzy i Sędziowie raczej frywolnie podchodzą do kradzieży tożsamości w internecie. O ile złodziej tożsamości nie wyłudzi na dane ofiary kredytu to w zasadzie za zgodą prokuratorów i sędziów można się podszywać pod osoby trzecie. Jeśli złodziej tożsamości robi sobie tylko żarty, albo wypowiada się pozytywnie, wysyła serduszka w portalu społecznościowym to też jest to zachowanie zgodnie z rozumieniem litery prawa przez prokuratorów i przez sędziów.

Szkoda prywatna, czy wizerunkowa, jest to nic nie warta dla Prokuratorów i Sędziów. To dopiero wyrządzenie kradzieżą tożsamości szkody materialnej może być podstawą do działania. Trudno nie odnieść wrażenia, że taką zgodę wydaje też Sędzia Magdalena Gabriel.

Bandyta dostał korzyść niemajątkową i przysługę od policji, prokuratury i sądu. Może spać spokojnie i dalej bezkarnie zniesławiać.

Ciekawe jest też to, że ofiara takiego zniesławiania i kradzieży tożsamości teoretycznie może dochodzić swoich praw na drodze sądowej, ale cywilnej. Tyle tylko, że aby Sądy cywilne w ogóle rozpoczęły taki proces to należy wskazać dane osobowe i adresowe sprawcy.

Tych danych ofiara internetowych bandytów oczywiście nie jest w stanie samodzielnie zdobyć, a Sądy cywilne odmawiają ustalania danych sprawców stwierdzając, że ciężar dowodowy leży po stronie powoda. Pozew będzie więc oddalony. Takie stanowisko prezentuje np. Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Izabela Cieślińska.

Gdyby Prokuratura ustaliła dane sprawcy i go przesłuchała, a potem umorzyła to ofiara mogłaby dochodzić swoich praw w procesie cywilnym. Wówczas wskazuje się sygnaturę postępowania prokuratorskiego, w którym ustalono sprawcę. A w takiej sytuacji jaka miała miejsce w tym przypadku zarówno policja, jak i prokuratura, a ostatecznie sąd, pomogły bandycie uniknąć odpowiedzialności.

I nie jest to incydent, a agresywna praktyka wyżej wymienionych organów w tego rodzaju przestępstwach wobec przeciętnych kowalskich. Bo gdyby sprawa dotyczyła policjanta, prokuratora, czy sędziego, to aby ustalić sprawcę uruchomiony byłby cały aparat państwowy. Czy to sprawiedliwe? Pytają nas czytelnicy.

Możliwe, że warto zrobić ankietę, w której społeczeństwo samo oceni czy rację ma Magdalena Gabriel, że kradzież tożsamości, a potem zniesławianie ofiary złodzieja, że chodzi na imprezy organizowane przez policjantów na posterunku i zażywa tam kokainę to znikoma szkodliwość społeczna, zarówno dla ofiary złodzieja tożsamości, jak i dla znikoma szkodliwość dla reputacji i wizerunku Skarbu Państwa.

Być może Sędzia wzięła pod uwagę, że wizerunek, reputacja i dobre imię policji po ostatnim granatnikowym incydencie sięgnęła już takiego rynsztoku, że policjanci zażywający narkotyki w czasie służby i imprezujący na komisariatach to coś normalnego w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Nie wiemy, to tylko domysły.

5 komentarzy “Kokaina na komendzie policji? Sędzia Magdalena Gabriel: znikoma szkodliwość społeczna, umarzamy”

  1. Bardzo dobry wyrok. Dzięki Madzi Gabriel wiem, że mogę zakładać konta na urzędników i wysyłać serduszka w ich imieniu do fajnych dup na fejsie i ciula mi mogą zrobić. Dzieki Magda! Jesteś zajebista!

  2. tu kreseczka, tam granatnik, a jeszcze gdzieś indziej koguty i rozbite radiowozy. Cóż poradzić, takie mamy murem za polskim mundurem 🙂

  3. Najważniejsze przesłanie z tego wyroku – brak szkody materialnej sprawia, że nawet jak formalnie przestepstwo miało miejsce to należy je ujebać bo jest znikoma szkodliwość społeczna. Kocham Panią Pani Madziu za takie wyroki.

  4. Acha to są żarty. CzasFinansów to portal które ma specyfikę w ujawnianiu patologii organów państwowych i wymiaru sprawiedliwości, więc mogę tu ostro krytykować np te sędzinę pod jej nazwiskiem i będzie to spoko bo wszyscy przecież wiedzą, że to tylko żary i kabaret? żałosne

  5. Magda Gabryel

    To jest jakaś straszna patologia. Ja rozumiem, że sędzina mogła mieć w dupie że jakiegoś frajera zniesławiono, no ale policja to skarb panstwa to rzeczpospolita i tu interes publiczny jest naruszony i chociażby dlatego należało ustalić i przesłuchać typa co rozpowiada, że we wrocławiu policjantami są kokainiści…

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tymczasem na Twitterze:

Warto pamiętać, że Baltic Pipe jest odnogą niemieckiego rurociągu i decyzją PiS i Zjednoczonej Prawicy w pełni jest zależny od Niemców… czy jak to mówią politycy PiS… od potomków nazistów… złośliwi internauci: „to nazi pipe” 🤷‍♂️

Ziobro pokazał palec Lichockiej PiS w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym. Teraz Rząd błaga opozycję o ratunek. https://www.czasfinansow.pl/ziobro-pokazal-palec-lichockiej-pis-w-sprawie-ustawy-o-sadzie-najwyzszym-teraz-rzad-blaga-opozycje-o-ratunek/

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

Reklama #30

Reklama #15

Reklama #16

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły