poniedziałek 26 lutego 2024

NA CZASIE:

Poprzednie
Następne

Sędzia Andrzej Michór: dziennikarze mogą pomawiać i zniesławiać, są usprawiedliwieni działaniem w interesie publicznym

21.4K odsłon
1K

Reklama #11

Reklama #12

Reklama #12

Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił powództwo firmy, którą dziennikarze zniesławiali o wyłudzanie pieniędzy i oszustwa metodą premium. Sędzia Andrzej Michór powagą urzędu osądził, że oskarżenia mediów nie znalazły potwierdzenia, ale przesadny i ostrzegający opinię publiczną, a jednocześnie szkalujący firmę, artykuł był zasadny – nawet jeśli zarzuty są przesadzone to warto alarmować opinię publiczną. To przełomowy wyrok, prawomocny, który pozwala dziennikarzom rozpowszechniać nieprawdziwe informacje. Mają przynajmniej zgodę Sędziego Andrzeja Michór. A jest to ważny Sędzia bo jeden z sędziów Sądu Dyscyplinarnego we Wrocławiu oraz doktor wykładający na Uniwersytecie Opolskim.

Firma zarzuciła w pozwie o naruszenie dóbr osobistych redakcji, że ją zniesławiła w artykule nazywając ją “firmą krzak” oraz, że wyłudza pieniądze od dzwoniących na jej numery klientów w taki sposób, że numer według ustaleń redakcji był numerem premium. Według dziennikarzy jedna minuta połączenia telefonicznego kosztowała dzwoniącego nawet 30zł. Redakcja z tego powodu nazwała firmę “internetowymi naciągaczami” oraz oszustami.

Ponieważ nie było to prawdą pomówiona firma złożyła pozew o naruszenie dóbr osobistych z żądaniem sprostowania fałszywych informacji i publikacją przeprosin, aby wyprowadził z błędu oszukanych przez redakcję czytelników. Zniesławiona spółka wskazywała, że artykuł prasowy opierał się o anonimowe wpisy na forach zarejestrowanych w Hong Kongu i w Niemczech.

Nadto wskazała, że dziennikarze przed publikacją artykułu nie zwrócili się do firmy aby mogła ona przedstawić swoją wersję zdarzenia, odeprzeć zarzuty, albo odpowiedzieć na pytania prasowe. Firma zarzuciła redakcji złamanie etyki zawodu dziennikarza, którzy w tym przypadku przedstawili jednostronnie i bez weryfikacji oskarżenia oparte o anonimowe wpisy w internecie.

Powagą własnego nazwiska i Rzeczpospolitej Andrzej Michór osądził, że dziennikarze nie muszą weryfikować prawdziwości swoich oskarżeń.

Sędzia Andrzej Michór powództwo o sygnaturze X GC 720/19 oddalił i redakcja nie musi ani przepraszać, ani nic prostować. Sędzia w imieniu Rzeczpospolitej uznał, że nie jest złamaniem ani naruszenie etyki dziennikarskiej poprzez pominięcie podmiotu o którym pisze się artykuł. Za całkowicie w porządku uznał praktykę mediów, że nie zwrócili się do firmy, o której pisali by poznać jej stanowisko.

Andrzej Michór, doktor i wykładowca na Uniwersytecie Opolskim, osądził również, że nie ma potrzeby weryfikowania prawdziwości wpisów anonimowych internautów, zaś zarzut firmy, że dziennikarz nie wskazał źródła swojej wiedzy (czyli anonimowych wpisów w internecie), osądził za nietrafny bo dziennikarzy obowiązuje tajemnica i nie ujawnia się źródeł.

Próbowaliśmy skontaktować się z Panem Andrzejem Michór by poprosić go o komentarz, ale nie odebrał telefonu, a zatem oddajmy głos Sędziemu Andrzejowi Michór z jego własnego uzasadnienia:

“Odnosząc powyższe do rozpoznawanej sprawy zauważyć należy, że istotnie, pewne
działania powoda przytoczone w artykułach nie miały miejsca np. odpłatność telefonów. Określenie „firma krzak” stanowi natomiast wyraz pewnej oceny rozpoznawalności strony powodowej na lokalnym rynku”

oraz Andrzej Michór w imieniu Sądu Okręgowego we Wrocławiu dodaje:

Niefortunne i nie do końca właściwe było umieszczenie informacji o firmie w artykule, w którym odwołano się do „internetowych naciągaczy” czy oszustów (artykuł z 3.11.2018 r.).

Dalej Sędzia Andrzej Michór w imieniu Rzeczpospolitej tak uzasadnia legalność zniesławień i pomówień dokonanych przez dziennikarzy:

W ocenie Sądu artykuły objęte niniejszym postępowaniem, mimo pewnych niefortunnych sformułowań wskazanych wyżej, w kontekście poczynionych ustaleń faktycznych mieszczą się we wspomnianej formule. Ich celem była bowiem ochrona interesu społecznego, zwrócenie uwagi na rozmaite zagrożenia pojawiające się w przestrzeni publicznej oraz na konieczność uważności i staranności w zachowaniach konsumentów, a nie pomówienie czy zniesławienie strony powodowej.

Dalej Sędzia Andrzej Michór wyjaśnia, że dziennikarz jest zawodem zaufania publicznego:

Dziennikarz jest zawodem zaufania publicznego. Gwarancję należytego wykonywania zawodu dziennikarza stanowią: obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej, wymóg postępowania zgodnego z normami etyki zawodowej, treścią ślubowania oraz tradycją wykonywania danego zawodu, jak również konieczność posiadania wysokospecjalistycznej wiedzy i umiejętności zawodowych (E.Kruk, Dziennikarz jako zawód zaufania publicznego, Annales UMCS 2017, VOL. LXIV, 2, s. 131 i n.). Trybunał Konstytucyjny wskazał, że zawody zaufania publicznego muszą być wykonywane w sposób ,, społecznie aprobowany”, budzący ,, realne zaufanie publiczne”. Zaufanie uwarunkowane jest przez szereg czynników, jakby chociaż przekonanie o zachowaniu przez wykonującego zawód dobrej woli właściwych motywacji, należytej staranności zawodowej, a także przestrzeganie wartości istotnych dla danego zawodu (zob. uzasadnienie wyroku TK z dnia 18 lutego 2004 r., P21/02, OTK ZU 2004, nr 2A, poz. 9). Nie sposób także nie zauważyć, że interwencja dziennikarska, za której skutki odpowiadają pozwani, podjęta została w ważnym interesie społecznym (publicznym).

oraz wyjaśnia w uzasadnieniu wyroku kto jest dziennikarzem:

Stosownie do art. 7 ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowaniem materiałów prasowych pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Pr.p. zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami praw. W myśl art. 12 ust. 1 Pr.p. dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło; chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie; dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów.

Zauważyć przy tym trzeba, że utożsamianie obowiązku rzetelnego i starannego informowania z wymaganiem wykazania w każdym wypadku prawdziwości stawianych zarzutów prowadziłoby do istotnego ograniczenia możliwości wypełniania zadań
prasy w demokratycznym społeczeństwie. Dziennikarz ma bowiem ograniczone środki i możliwości w zakresie ustalania faktów, bez porównania przy tym mniejsze aniżeli te, które pozostają w dyspozycji organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości (por. uzasadnienie wyroku SA w Warszawie z 8.11.2018 r., VI ACa 956/17).

Broniąc dalej redakcję, która rozpowszechniała w artykule nieprawdziwe i fałszywe, a więc zniesławiające, informacje Sędzia Andrzej Michór tak w imieniu Rzeczpospolitej je usprawiedliwia:

Nie sposób nadto nie zauważyć, że prasa ma obowiązek przekazywania informacji i poglądów na tematy zainteresowania publicznego, a czyniąc to może korzystać z pewnej dozy przesady, a nawet prowokacji, lub – innymi słowy – może głosić swe uwagi w sposób do pewnego stopnia nieumiarkowany.

W związku z tym w sytuacji spełnienia wymagań właściwej staranności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału prasowego ocena zasadności użycia tego rodzaju sformułowań w publikacji prasowej powinna być dokonywana w kontekście okoliczności konkretnej sprawy (zob. postanowienie SN z 19.10.2018 r., I CSK 246/18).

I dalej Andrzej Michór wyjaśnia

Wedle art. 15 ust. 1 Pr.p. autorowi materiału prasowego przysługuje prawo zachowania w tajemnicy swego nazwiska. W myśl art. 15 ust. 2 Pr.p. dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych; wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich.

Zgodnie z art. 15 ust. 3 Pr.p. obowiązek, o którym mowa w ust. 2, dotyczy również innych osób zatrudnionych w redakcjach, wydawnictwach prasowych i innych prasowych jednostkach organizacyjnych.

Jak wskazano wyżej, dziennikarze są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej, jednakże z uwagi na fakt, że istota działalności dziennikarzy jest upublicznianie efektów ich pracy, tajemnica ma charakter ,,czynny”. Celem dziennikarza jest poinformowanie opinii publicznej o tym, czego dowiedział się, i jednocześnie ma obowiązek zachować w tajemnicy dane informatorów, jeśli osoby te postanowiły skorzystać z tzw. prawa do anonimatu.

Tajemnica dziennikarska jest to jedna z gwarancji wolności prasy oraz gwarancją zaufania w relacjach pomiędzy dziennikarzem a jego informatorami. Podkreśla się, że efektywne pełnienie przez prasę jej roli wymaga, by dziennikarze mogli docierać do informacji różnego rodzaju – oficjalnych i nieoficjalnych. Te ostatnie pełnią szczególną funkcję w kontroli i krytyce społecznej wyrażanej w prasie. Dziennikarz informujący opinię publiczną o tym, czego dowiedział się, nie wskazuje źródeł swoich informacji – informatorów. Tajemnica dziennikarka ma na celu zapewnienie anonimowości, ochronę źródeł informacji dziennikarskiej, zapobieganie naruszeniom chronionych prawem interesów osób trzecich.

Ochronie informacji pozyskanych w drodze starań dziennikarza, jak i informacji powierzonych mu z inicjatywy innych osób (E.Galewska, Tajemnica w kodeksach etyki zawodowej, IKAR2016/6/85-97). Tajemnicą dziennikarską są wszelkie informacje mogące prowadzić do ustalenia tożsamości informatora. Informatorem jest natomiast każda osoba, która w dowolnej formie udziela informacji dziennikarzowi poprzez ustalony sposób komunikowania się (J.Sobczak, Prawo prasowe. Komentarz, Warszawa 2008, komentarz do art. 15). Zasadnie zatem pozwani nie wskazali danych osobliwych źródeł informacji.

Ciekawe czy Pan Andrzej Michór byłby równie tolerancyjny i usprawiedliwiający, gdyby to o nim dziennikarze rozpowszechniali nieprawdziwe, albo niezweryfkowane informacje. Czy wtedy również by uznał, że fejk był niefortunny?

Do sprawy będziemy wracać

Co sądzisz na ten temat?
+1
12
+1
22
+1
22
+1
11
+1
22
+1
11
+1
2

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązanie artykuły

MOBBING: Czy Sąd stanął po stronie mobberów – nazywanie pracownika niedorobioną małpą obiektywnie nie poniża i nie zniesławia

Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy

Policyjna fikcja walki z hejtem – groźba wtargnięcia do firmy i zajebania pracowników to nie groźba karalna tylko dopuszczalna krytyka

Rzecznik Dyscyplinarny sędziów Przemysław Radzik nie zdał testu niezależności

Apelacja w jednoosobowym składzie? Sąd Najwyższy uznał tę praktykę za szkodliwą dla stron procesowych

Koszty adwokackie w sprawach cywilnych w 2023

Stawki adwokackie w 2023

Siewcy hejtu: Sędzia Krzysztof Głowacki – nazwanie niedorobioną małpą nie jest pomówieniem, ani zniesławieniem.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego: Sędziowie to złodzieje i zdania nie zmienię!

Poprzednie
Następne

22.2K odsłon

Udawał trzy lata adwokata. Trzy lata robił idiotów z Sędziów – żaden się nie połapał

Sędzią, szczególnie w czasach neosędziów, może zostać każdy, nawet największy osiedlowy głupek. Głupkiem może tez być Sędzia, którego kandydaturę Prezydentowi przedstawiła jeszcze KRS, a nie obecna neo-KRS. Wystarczy, że Sędzia jest leniwy i bezmyślnie stosuje zasadę zaufania publicznego. Pewien przeciętny, niezbyt rozgarnięty, inny głupek, podszywał się trzy lata w sądach za adwokata, a żaden zrobiony w ciula Sędzia nie wpadł na pomysł, aby sprawdzić czy podający się za prawnika człowiek w rzeczywistości nim jest. Ta historia pokazuje dobitnie jak bezmyślnie postępują sędziowie.

Jastrzębscy policjanci odnaleźli i zatrzymali mężczyznę, który przez trzy lata oszukiwał firmy i osoby prywatne, podając się za adwokata. Ten sprytny oszust, 50-letni jastrzębianin, nie tylko przedstawiał się jako prawnik, ale również zdobył dostęp do egzaminu adwokackiego na podstawie podrobionego dyplomu Szkoły Wyższej. W ten sposób mógł prowadzić sprawy z zakresu prawa karnego, cywilnego, gospodarczego i nieletnich.

Zatrzymany mężczyzna oferował porady prawne oraz możliwość reprezentowania klientów przed organami ścigania, sądami powszechnymi i innymi organami państwowymi. “Jego działania były planowane i celowe, wykorzystywał zaufanie swoich klientów, wprowadzając ich w błąd” – powiedział jeden z policjantów zaangażowanych w śledztwo.

Śledczy ustalili, że mężczyzna był w pełni świadomy braku wymaganych uprawnień adwokackich, a mimo to oferował płatne usługi prawne. W 2016 roku przedstawił notariuszowi podrobiony dyplom, oszukując go co do autentyczności dokumentu i uzyskując uwierzytelnienie jego oryginalności.

W 2017 i 2018 roku, fałszywy adwokat usiłował wprowadzić w błąd członków Okręgowej Izby Adwokackiej, przedstawiając poświadczenie notarialne podrobionego wcześniej dyplomu, by zdobyć dostęp do egzaminu adwokackiego. Pomimo tego, nie udało mu się zdać egzaminu. Jednak w 2019 roku, korzystając z podrobionych dokumentów, zdobył wpis na listę adwokatów prowadzoną przez Izbę Adwokacką.

Oszust miał pełne pole do działania, “występował przed sądem, jako pełnomocnik, podając się za adwokata. Prowadził sprawy karne, cywilne, majątkowe, gospodarcze, materialne, jak i spraw wobec osób nieletnich.” – wyjaśnił śledczy.

Wreszcie, 23 maja 2023 roku, mężczyzna został zatrzymany przez jastrzębską policję. Zostały mu postawione łącznie cztery zarzuty, w tym podanie się za adwokata, korzystanie z podrobionych dokumentów, oszustwo i nielegalne oferowanie usług prawnych. Został objęty policyjnym dozorem, nałożono na niego poręczenie majątkowe, a także zakaz opuszczania kraju.

Ta historia to przestroga dla nas wszystkich, pokazując jak ważne jest sprawdzenie uprawnień i wiarygodności osób, które oferują usługi profesjonalne. Oszustwo na taką skalę, w jednym z najbardziej poważanych zawodów, podważa zaufanie publiczne i naraża niewinnych na ryzyko.

6 komentarzy “Udawał trzy lata adwokata. Trzy lata robił idiotów z Sędziów – żaden się nie połapał”

  1. Gosc po zawodowce zdal egzamin adwokacki… Nie to “nasz” wyksztalcony prezydent ktory nie zdal tego egzaminu 🤪🤣🤣🤣

  2. Równie idiotycznego artykułu nie przeczytałem od wielu miesięcy. Mowa jest o nieogarniętych sędziach ale prawdziwym nieogarem jest autor artykułu. Jak sędzia miał sprawdzić “adwokata”, skoro został wpisany na listę przez ORA? Sprawdzał i był na liście. Poducz się trochę a potem zabieraj za pisanie. Jeżeli kogoś “adwokat” oszukał to ORA a nie żadnego sędziego.

    1. CzasFinansów.pl

      Robert Kulesza nie jest mile widziane w Naczelnych Radach Adwokackich aby adwokat skarzyl sie na adwokata. Tala niepisana zasada ze sie nie ruszaja wzajemnie

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tymczasem na Twitterze:

Tymczasem na Facebooku:

Zobacz nas YouTube:

Reklama #30

Reklama #15

Reklama #16

ALARM CZASFINANSÓW

Chcesz nam podsunąc temat na reportaż? Oszukał Cię urzędnik? ZUS Cię skrzywdził? Policja i Prokuratura zawiodły? Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok? Chcesz zwrócić uwagę redakcji na jakąś konkretną sprawę? Chciałbyś, aby redakcja zainterweniowała społecznie w Twojej sprawie? Zgłoś nam ALARM!

Ostatnie artykuły