ZUS nęka, udręcza, prześladuje, poniża i znieważa przedsiębiorców, głównie kobiety?

ZUS nęka, udręcza, prześladuje, poniża i znieważa przedsiębiorców, głównie kobiety?

ZUS nęka przedsiębiorców sprawiedliwie – po równo, bez względu na płeć

Mając ten wstęp za sobą dojść trzeba do momentu, w którym pracownicy Zakładu pod pozorem bronienia składek społecznych najwyraźniej nękają przedsiębiorców. Szczególnie natomiast, co jest charakterystyczne dla osób zachowujących się jak stalkerzy, upodobali sobie kobiety prowadzące działalności gospodarcze. Drapieżnicy, jakimi mogą być stalkerzy, upatrują sobie ofiarę na cel. Następnie cierpliwie czekają by zaatakować wtedy, gdy będzie ona bezbronna. W tym konkretnym przypadku ciąża jest taką chwilą. W dalszej części reportażu przeczytacie wypowiedź jednego z członków grupy Ruchu Społecznego.

Historie, które kobiety w ramach “Ruchu Społecznego Kobiety na DG kontra ZUS” opowiadają są przerażające. To niesłychane jak wielką bezdusznością, a niekiedy sadyzmem i nikczemnością muszą wykazywać się pracownicy Zakładu z którymi miały one do czynienia. Relacje kobiet dotyczą nie tylko pracowników, ale i radców prawnych, którzy ZUS reprezentują na rozprawach. Przykre doświadczenia mają także z sędziami, którzy na rozprawach wykazują brak jakiejkolwiek empatii, oznak człowieczeństwa, czy chociaż pozorów bezstronności.

To, jak osoby zatrudnione w ZUS traktują kobiety prowadzące firmy jest wierzchołkiem góry lodowej. Ich przykład jest medialny, bo dotyczy nienarodzonych dzieci, które przez działania ZUS mogą nie zawsze przyjść na świat. To, jak szeregowi pracownicy, naczelnicy i dyrektorzy mogą traktować te kobiety pokazuje jak prześladowani są wszyscy przedsiębiorcy, którym przytrafi się choroba. Jedno ZUS trzeba przyznać – z tych relacji można wysunąć wniosek, że wszystkich nęka i prześladuje po równo. Sprawiedliwie może doprowadzać do myśli samobójczych wszystkich przedsiębiorców. Bez względu na płeć. Niestety, często za aprobatą policji, prokuratury i sędziów wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych.

Drogie Mamy! Nie poddawajcie się! ⚡Przyłączajcie się do nas! Pokażmy ile nas jest. Wiemy, że jesteście w każdym zakątku…

Opublikowany przez Ruch Społeczny Kobiety na DG kontra ZUS Czwartek, 6 lutego 2020

Umyślna schizofrenia prześladowcza?

Nie jest łatwo bronić się przed niesprawiedliwości społeczną ze strony tego organu, bo nikt tak nie może oszukiwać w decyzjach jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Jak im wygodnie, tak podstępnie i cynicznie mogą użyć danego wyroku Sądu Najwyższego dla potrzeb uzasadnienia tezy danej decyzji. Jednego dnia naczelnik wyda decyzję przedsiębiorcy, który zgłosił za duże składki sugerującą, że jest oszustem i złodziejem bo chciał wyłudzić pieniądze. Że przez osiem ostatnich lat oszukiwał Skarb Państwa bo płacił zbyt wysokie składki. To – zdaniem ZUS – wbrew zasadom współżycia społecznego i wbrew dobrym obyczajom bo powinien płacić minimalne.

Zaraz potem, drugiemu przedsiębiorcy – ten sam naczelnik – wyda decyzje sugerującą, że jest oszustem i złodziejem bo wskazał tylko najniższe składki. Ponieważ zgłaszał za mało to działał wbrew dobrym obyczajom i wbrew zasadom współżycia społecznego. Naczelnicy ZUS mogą umyślnie stosować tutaj schizofreniczne działania będąc przekonanym, że nikt ich na tym nie przyłapie. Nie wytknie na ich własnych decyzjach, że sami sobie w nich zaprzeczają. Takie działanie nie ma nic wspólnego z etyką, czy przestrzeganiem spójnej linii orzecznictwa. To działanie ukierunkowane na szkodę płatnika składek. Niektórzy mogliby je nazwać dwulicowością.

Nie można zarzucić pracownikom Zakładu, że ich nadrzędnym celem nie jest ochrona składek, a realizacja sadystycznej żądzy wykorzystania przewagi by upodlić kobiety. Można tylko podejrzewać, że taki jest ich cel, ale bezpośrednich dowodów nie ma. Jak dotąd, żaden człowiek zachowujący się jak prześladowca i stalker zatrudniony w ZUS nie został skazany za nękanie. Przynajmniej takie przypadki nie wyciekły do mediów. Prawdopodobnie dlatego, że pokrzywdzeni nie wiedzieli, że mogą takie praktyki zgłaszać na Policję, do Prokuratury, albo pozywać o naruszenia ich dóbr osobistych.

Dyrektorzy poszczególnych Zakładów Ubezpieczeń Społecznych mogą oszukiwać swoich podwładnych, żeby się nie przejmowali konsekwencjami tylko robili swoje. Mogą im wmawiać, że pracownik ZUS za nic nie odpowiada, bo są chronieni. Gdy dojdzie do tragedii to ewentualne odszkodowanie zapłaci Skarb Państwa, a nie oni. Oczywiście jeśli pokrzywdzony lub jego spadkobiercy wygrają najpierw w Sądzie. Przynajmniej w ten sposób mogą być oszukiwane osoby zatrudnione w ZUS by wykonywały dla swoich dyrektorów działania, które mogą doprowadzać ludzi do targnięcia się na własne życie.

Zatrudnieni w ZUS boją się pozwów o naruszenie przez nich dóbr osobistych w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych

Pracownicy, którzy na pośrednie lub bezpośrednie polecenie dyrektora lub naczelnika, mogą dopuszczać się przestępstwa uporczywego nękania, z pewnością im ufają. Nie mają skrupułów i dla swoich przełożonych są w stanie tak długo udręczać, poniżać i nękać przedsiębiorcę póki ten żyje lub nie dostanie udaru albo zawału. Kiedy czyta się wyżej wskazane relacje kobiet, jak ZUS nęka przedsiębiorców, to włos się jeży na głowie. Pokrzywdzeni przedsiębiorcy spotykają się z niechęcią ze strony policji i prokuratury, którzy nie dają im ochrony i wsparcia przed drapieżnikami.

Nawet w Sądach, często spotyka się na rozprawach sędziów, którzy legalizują nękanie i dręczenie przedsiębiorców. Kobiety opowiadały jak sędziowie niekiedy z uśmiechem na twarzy pouczali je, że firmy nie można nękać, a działania pracowników ZUS były wobec firmy, a nie człowieka. Bezduszni sędziowie w ogóle nie brali pod uwagę czynnika ludzkiego w tym całym procederze. Przedsiębiorca to nie konsument i jego wręcz powinno się zadręczać. Przynajmniej taki wniosek nasuwa się po rozmowach z pokrzywdzonymi przedsiębiorczymi matkami.

Zakład stosuje praktykę, by za każdą pomyłkę przedsiębiorcy zgłaszać go do prokuratury, albo karać. Tymczasem, kiedy pracownik ZUS się pomyli to jest to zawsze bagatelizowane “oczywistą omyłką”. Przedsiębiorcy najczęściej tak bardzo się cieszą, że ZUS uznał postępowanie za bezprzedmiotowe, albo swoją “oczywistą omyłkę”, że zapominają o swoich prawach. Pismo Zakładu, w którym przyznaje się on do błędu uprawnia do pozwania i ZUS i osób, które bezprzedmiotowo nękały, do odpowiedzialności cywilnej, odszkodowawczej, za naruszenie dóbr osobistych zarówno podmiotu prawnego, jak i osoby fizycznej.

Nie jest prawdziwe twierdzenie, że wszyscy zatrudnieni w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych za nic nie odpowiadają. Żaden urzędnik, funkcjonariusz państwowy, a nawet prokurator czy sędzia nie jest automatycznie pozbawiony odpowiedzialności za naruszenia dóbr osobistych innej osoby. Nawet immunitet chroni tylko przed odpowiedzialnością karną, ale nie za naruszenia dóbr osobistych w postępowaniu cywilnym.

Dyrektorzy ZUS mogą oszukiwać swoich podwładnych, że w razie tragedii to Skarb Państwa, a nie oni osobiście, będą ponosić konsekwencje. W rzeczywistości pracownicy ZUS boją się Sądów Wydziałów Cywilnych oraz pozwów o naruszenia dóbr osobistych. O ile w Sądach Administracyjnych i w Sądach Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych czują się swobodnie, to w przypadku powództw o naruszenie dóbr osobistych już nie są bezpieczni.

Poszkodowani przez działania ZUS bardzo rzadko myślą o osobach tam pracujących. Jeśli już decydują się na jakieś kroki prawne to wobec ZUS, a nie konkretnej osobie, która pod pismem się podpisała. To błąd. ZUS jako instytucja ma swoje procedury i nie jest tak naprawdę niczemu winny. To osoby pracujące w ZUS, które mogą nękać, powodują te wszystkie patologiczne złe praktyki, o których piszą chociażby wyżej wskazane media. Dlatego to właśnie wobec każdego pracownika Zakładu powinny być składane pozwy o naruszenia dóbr osobistych.

W sytuacji, w której pracownik ZUS pomawia o fikcyjność, pozorność, nęka bezprzedmiotowymi kontrolami, a następnie wyciąga z tego tytułu w imieniu Zakładu konsekwencje prawne, to po wygranym przez przedsiębiorcę procesie otwiera się szerokie pole do pociągnięcia tego pracownika do odpowiedzialności.

Złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych dla człowieka, który wydał decyzję lub postanowienie, które obraża i pomawia, a które potem w Sądzie upada, to w zasadzie prosta droga do odszkodowania rzędu co najmniej 10 tysięcy złotych. Nie trzeba znać peselu, czy adresu zameldowania tego pracownika. Wystarczy pozew skierować na jego dane osobowe i dane adresowe pracodawcy.

Oczywiście już od pierwszej rozprawy taki pracownik ZUS będzie wnosił do Sądu, aby go zwolnić z odpowiedzialności i obciążyć Skarb Państwa, bo on tylko wykonywał obowiązki służbowe. W Sądach Cywilnych jest tak, że to Sędzia podejmuje w tej sprawie decyzje. Najczęściej nie wyłącza z procesu pracownika jako osoby fizycznej, która prywatnym majątkiem będzie odpowiadać za naruszenia. Dołączy jako solidarnego pozwanego Skarb Państwa. Do dnia prawomocnego wyroku ostatniej instancji ten konkretny pracownik Zakładu będzie stroną pozwaną procesu. To Sąd zdecyduje, czy go uniewinni, czy jednak zasądzi od niego odszkodowanie. Niezależnie od odpowiedzialności Skarbu Państwa.

Za legitymacją bierną każdego pracownika ZUS przemawia natomiast orzecznictwo Sądu Najwyższego (Wyrok SN z 4 kwietnia 2014 r., II CSK 407/13), który stanowi, że działanie w charakterze funkcjonariusza publicznego (w tym przypadku osoby zatrudnionej w ZUS) nie eliminuje automatycznie odpowiedzialności za naruszenie dobra osobistego innej osoby, czy podmiotu prawnego. Działanie to, zrealizowane w ramach wykonywanej funkcji publicznej, może stanowić podstawę odpowiedzialności niezależnie od odpowiedzialności Skarbu Państwa. Wobec tego działanie pracownika Zakładu jako urzędnika czy funkcjonariusza publicznego nie pozbawia go automatycznie odpowiedzialności. O tym, czy wyłączyć jego odpowiedzialność zadecyduje Sąd. Na końcu procesu, gdy wyda wyrok.

To nie koniec tego artykułu – czytaj dalej na kolejnych stronach
1 2 3 4
Co sądzisz na ten temat?
+1
25

CZAD!

+1
45

KOCHAM!

+1
44

DOBRE!

+1
86

SZOK!

+1
13

NUDY!

+1
3

LIPA!

Napisz do autora

Aktywny od: 01.1.1970Dodał: 53 artykułów

Dodaj komentarz

3 komentarze

  1. Szlak mnie trafia jak slysze wszystkich tych obludnikow,Pytanie kto Podzielil polakow jest nadzwyczaj proste.To premier Lobuzek (Buzek) podzielil polakow w 1998r ustawa emerytalna urodzonych przed pierwszym stycznia 1949 roku.Lamanie konstytucji Konia z rzedem temu kto znajdzie w konstytucji ze mozna dzielic polakow ze wzgledu na date urodzenia.Prosze mi POwiedziec czym sie roznia ludzie urodzeni PO tej dacie.Jezeli niczym to po co wprowadzono taka ustawe. Tabu tabu dla wszystkich opcji POLITYCZNYCH Kto broni tych ludzi ktorym zniszczono dokumentacje pracownicza,Minimalne emerytury niekiedy 1300 PO 40 latach pracy.maja racje byli SB ze za 2000 nieda sie wyzyc a ci musza

    bole

    15 lipca 2020 18:51 Odpowiedz
  2. ZUS to zwykły pyton jest, oplata i dusi obywatela, aż wydusi ostatnia złotówkę, albo zadusi!

    Pipol

    13 kwietnia 2020 21:06 Odpowiedz
  3. Dziękujemy za artykuł!
    Jeśli Ubezpieczeni-obywatele znaliby swoje prawa i nie obawiali się w przeciwstawić bezprawnym działaniom ZUS-u, to możliwe, że z czasem takie działania by wreszcie ukrócono. Jednak ZUS dopada ludzi w takich sytuacjach, że trudno im funkcjonować, a co dopiero walczyć z urzędem-państwem, zwłaszcza, gdy pozbawiono ich należnych i przyznanych świadczeń i wisi groźba zwrotu z odestkami.
    Nie możemy pozwolić się niszczyć, bo to zachęca i upewnia urzędników, że niby mogą wszystko.
    My rodzice jesteśmy odpowiedzialni za swoje dzieci i to jaką przyszłość im zafundujemy, jaki przykład damy.

    #MATKIkontraZUS
    http://www.matkikontrazus.pl

    Milena

    7 kwietnia 2020 11:21 Odpowiedz